poniedziałek, 16 stycznia 2017

Katy Evans ,,Manwhore'' - Recenzja książki

,,Nigdy nie ma dobrej pory na to, aby się zakochać. To jest jak upadek. Wystarczy jedna sekunda.
I tylko trzeba się modlić, aby bez względu na to, gdzie upadniesz, nie być tam samą.''


Nikt nie powiedział, że pan Saint będzie święty...

Cześć książkoholicy!

Każdy z nas jest inny i preferujemy różną literaturę, zależnie od wieku czy przyzwyczajeń. Ostatnio coraz chętniej sięgam po książki, których tytuł przyciąga i musicie się ze mną zgodzić, że ten, który dzisiaj Wam przedstawiam jest dość nietypowy. Zapraszam na recenzję!






Zarys powieści :

Rachel jest utalentowaną, piękną i ambitną dziennikarką, która pracuje w jednym z popularniejszych magazynów w Chicago. W pewnym momencie otrzymuje atrakcyjne zadania, a mianowicie ma przeprowadzić wywiad z jednym z najprzystojniejszych, najbogatszych i najbardziej legendarnych biznesmenów w całym mieście znanego również jako łamacza kobiecych serc jakiemu nie oprze się żadna przedstawicielka płci pięknej. Pod pretekstem przeprowadzenia rozmowy dotyczącej nowego projektu zamierza odkryć najbrudniejsze sekrety mężczyzny, a zarazem zapewnić sobie błyskotliwą karierę. Jednak pan Saint ukrywa więcej niż może się komukolwiek zdawać. Kluczem do odkrycia jego zagadek staje się Rachel. Czy kobiecie uda się dowiedzieć czegoś więcej o Malcolmie, o którym szepcze cała śmietanka towarzyska Chicago?

***

Wydawać by się mogło, że jest to standardowy motyw- bogaty mężczyzna, skrywający mroczne tajemnice i jedna kobieta na miliony jakie posiadał, która otrzymuje jego serce i sprawia, że staje się innym człowiekiem. Ku mojemu niestety rozczarowaniu, ta książka niczym nie różni się od innych. Jest przewidywalna, intryga jaką miała utkać autorka okazała się powtarzającym motywem jaki występuje w literaturze tego typu. Sceny erotyczne znajdujące się na kartach tej powieści są momentami już nużące, choć warto podkreślić, że w zestawieniu książek erotycznych to Katy Evans wypada naprawdę całkiem nieźle. Dlaczego więc ,,Manwhore'' mnie rozczarowało? Nie oczekiwałam od tej historii zbyt wiele. Spodziewałam się powieści z niezbyt rozbudowaną fabułą, która nada się idealnie na jeden wieczór przy ulubionej herbacie. I owszem, przeczytałam ją w jeden wieczór choć kiedy już byłam za połową odniosłam wrażenie, że jednak muszę nieco zwolnić. Momentami nachodziła mnie ochota by pomijać niektóre fragmenty, bo choć nagie epizody przestały budzić we mnie niesmak to główna bohaterka chwilami wprowadzała czytelnika w zdenerwowanie. W żadnym razie nie przypominała dobrze nam znanej, kultowej Panienki od Świętego Barnaby, ale od kiedy jej oczom ukazała się postać Malcolma to zniesienie jej wymaga nie lada cierpliwości. Malcom Saint dostaje od życia to czego chce i zazwyczaj to czego pragnie jest jego. Kobiety traktuje chłodno, ale wobec Rachel staje się opiekuńczy i troskliwy. Chce dbać o nią. Lubiłam jego przekomarzania i cięty język. Bywał również chwilami irytujący, ale jego postać raczej wzbudziła we mnie pozytywne emocje. Katy Evans zadbała o to by w jej powieści nie zabrakło natury psychologicznej- stosunków między dzieckiem a rodzicem, stosunków międzyludzkich.
Czy ta powieść wciąga? Owszem. Czy należy od niej oczekiwać wiele? Zdecydowanie nie. Jest interesująca i z każdą stroną mamy potrzebę poznania rozwiązania całej sytuacji, ale to nie jest ambitna pozycja. Niezależnie od jej minusów myślę, że jeśli ktoś poszukuje czegoś lekkiego co niekoniecznie pobudza do głębszych przemyśleń, to mógłby sięgnąć po powieść Katy Evans. Zakończenie pozostawiło otwartą furtkę, więc zamierzam sięgnąć po kolejne tomy, jednak już z dużą dozą rezerwy.



Czytaliście jakieś powieści Katy Evans? A może macie na półce ,,Manwhore'', ale nie wiecie czy warto po nią sięgać?


Życzę miłego zaczytanego dnia!


Wasza Adaline 
 

2 komentarze: