sobota, 21 stycznia 2017

FILMOTEKA- ,,Jestem mordercą'' - Recenzja filmowa

Są takie filmy po których człowiek wychodzi z kina i momentalnie zapomina o całej historii. Bo dla niego wszystko zamyka się w czterech ścianach z dużym ekranem na przodzie. Ale są takie produkcje, o których nie da się zapomnieć. Które wżerają się w ludzką psychikę, tworząc paskudne obrazy, wbrew samemu sobie zmuszają nas do myślenia i zastanowienia się nad wieloma kwestiami oraz przede wszystkim- przerażają dogłębnie kiedy zdajemy sobie sprawę, że to co widzieliśmy na ekranie miało swoje odzwierciedlenie w rzeczywistości.







Film Macieja Pieprzycy to historia najsłynniejszego zabójcy za czasów PRL-u. Młody milicjant, Janusz Jasiński, 21 września 1972 roku otrzymuje zlecenie- ma dowodzić grupie w celu złapania seryjnego mordercy zwanego wampirem, który brutalnie morduje kobiety. W tym miejscu zaczyna się szalona pogoń za człowiekiem odpowiedzialnym za te przestępstwa, a sprawa nabiera tempa kiedy zostaje zamordowana siostrzenica I Sekretarza. Anonimowe listy, zeznania- wszystko to ma doprowadzić Jasińskiego do mordercy, a porucznik zamierza wykorzystać daną mu szansę i wykonać zlecenie w pełni. Czy mu się to uda?

***

Zanim ktokolwiek z nas wybierze się do kina czy obejrzy tą produkcję w zaciszu domowego ogniska to przede wszystkim warto zwrócić uwagę na aspekty historyczne. Sprawa toczona przed laty w naszym kraju wciąż budzi u wielu ludzi wątpliwości, który rodzą się z dnia na dzień coraz intensywniej zwłaszcza z racji wypuszczenia tego filmu do polskich kin. Przez tyle lat nikt nie podjął głosu w tej sprawie, media ukazywały zaledwie strzępki informacji, ale bardzo się cieszę, że Maciej Pieprzyca postanowił podjąć próbę ukazania tej historii na dużym ekranie. 
Moim ogólnym odczuciem jakie pojawiło się po ujrzeniu napisów końcowych było zastanowienie czy ja na pewno oglądałam film o mordercy. Wszelkie podejrzenia padły na człowieka, któremu nie można było nic udowodnić. A jak to mówią bez dowodów nie ma zbrodni. Ale czy na pewno?
Wiesław Kalicki grany przez Arkadiusza Jakubika zostaje oskarżony o wielokrotne dopuszczenie się mordu. Widz spoglądający na tę postać widzi prostego człowieka, który może i przestał kochać żonę, ale dzieci są dla niego całym światem- jest kochającym ojcem podczas gdy w obliczu zaistniałych zdarzeń wciąż widzi się go jako bezdusznego wysłannika szatana, który bez skrupułów pozbawił życia niewinne istoty. 
Chciałabym zaznaczyć, że nie miałam okazji czytać książki poświęconej postaci ,,Wampira z Zagłębia'', jednak ze źródeł wiem, że film posiada kilka niezgodności i nie do końca odwzorowuje to co spisał autor jednak sama zgodność pozostaje najmniej istotna. Ten film przede wszystkim miał każdego widza zainteresować tą sprawą, wzbudzić w nim ciekawość i dociekliwość. Teraz mamy dokładnie wszystko spisane. Dostęp do źródeł jest nieograniczony, więc każdy z nas ma możliwość wysnucia własnej teorii.
Ja podeszłam w ten sposób do tego filmu- nie spodziewałam się produkcji, która ukaże mi prawdę, ponieważ ta prawda do dzisiaj jest nam nieznana. Nie mamy nic potwierdzonego. Ale on głównie miał dotknąć najczulszego punktu w ludzkiej duszy- podsycić zainteresowanie odbiorcy.

Aktorzy

Jeśli chodzi o obsadę to na pierwszy plan oczywiście mamy wysuniętą dwójkę głównych bohaterów między którymi zawiązuję się pewnego rodzaju relacja. Arkadiusz Jakubik tak naprawdę dostał wbrew pozorom ciężką rolę, którą moim zdaniem, podźwignął. Nie wiedziałam jak powinnam reagować na jego postać, bo wzbudzał sprzeczne emocje- raz miałam wrażenie, że ukrywa tajemnicę, zaś innym razem zdecydowanie temu zaprzeczałam. 
Mirosław Haniszewski grający Janusza Jasińskiego to jak dla mnie wielki atut ,,Jestem mordercą''. Milicjant przeżywa załamanie nerwowe, wciąż się waha i tak naprawdę do końca nie jest przekonany o winie Kalickiego. Ba, jego emocje mają nie raz ujście co uważam zostało zaprezentowane w bardzo efektowny sposób. Jeszcze jeden wielki plus dałabym Agacie Kuleszy za rolę Lidii Kalickiej. Jest absolutnie bezprecedensowa. Oglądając film miałam wrażenie jakbym siedziała tuż obok niej i prowadziła niezobowiązującą rozmowę o jej mężu.

 Rzeczywistość PRLu

Czasy Polskiej Rzeczypospolitej Ludowej są znane naszym babciom i dziadkom. Nie mniej jednak próbując wcisnąć współczesne realia w tamten świat można spotkać się z ostrą krytyką. Ale to co ujrzałam w filmie mnie usatysfakcjonowało i jako osoba, która nie żyła w tamtych czasach mogę z ręką na sercu powiedzieć, że cieszę się z tego co mam teraz.

Ogólna ocena

Czy polecam? Bez dwóch zdań. Z racji, że to dobra polska produkcja i przede wszystkim próba przybliżenia starszym, ale też tym młodszym widzom wydarzeń z 1972 roku, a nawet wcześniej. Historia Polski jest bogata i warto ją znać nie tylko z faktu, ze jesteśmy Polakami. A takie historie jak ta są tylko jedną kroplą w morzu tego co zdarzyło się później.


A Wy mieliście okazję oglądać film ,,Jestem mordercą''? A może czytaliście książkę?


Pozdrawiam serdecznie!

Wasza Adaline 
 

2 komentarze: