niedziela, 8 stycznia 2017

Diane Chamberlain ,,Dobry ojciec''- Recenzja książki

Cześć kochani!

Życie nie zawsze jest dla nas łaskawe i przysparza nam wiele radości. Bywają takie momenty kiedy zostajemy zmuszeni podjąć dorosłe decyzje choć jeszcze nie wyszliśmy spod rodzicielskich, opiekuńczych ramion. Decyzje, które zaważą na kolejnych latach jakie przeżyjemy, które mogą odmienić całkowicie nasze spojrzenie. Ta niepozornie mała książka, kryjąca się wśród innych na półce w mojej szkolnej bibliotece tak naprawdę była czymś zupełnie normalnym, jednak po zaglądnięciu w jej wnętrze zaczęłam zdawać sobie sprawę jak bardzo się myliłam...









 Zarys powieści:

 Travis Brown przed czterema laty dokonał wyboru- sam wychowa swoją nowo narodzoną córeczkę i zapomni na zawsze o jej matce. Kiedy większość jego przyjaciół cieszyła się z uroków młodości, imprezowała i chodziła na randki, mężczyzna siedział w domu, zmieniał pieluszki i codziennie zastanawiał się w jaki sposób może zarobić na życie by utrzymać zarówno siebie jak i maleństwo. Ale jedno było pewne- nigdy nie żałował podjętej decyzji. Bella była światełkiem jego życia, oczkiem w głowie. Kiedy Travis traci dom i pracę- bezpieczeństwo, jakie mógł zapewnić Belli, zaczyna się chwiać. A potem dostaje ofertę pracy w Raleigh. Travis nie waha się i zamierza wyjechać, aby poprawić los swój i dziecka. Musi. Jednak gdy młody ojciec przyjeżdża do miasta, przekonuje się, że nie chodzi o pracę, a udział w przestępstwie, które zapewni szybkie pieniądze bez ryzyka. Czy aby na pewno?
Co sprawia, że stajemy się dobrymi rodzicami?
Czy dobro dziecka może usprawiedliwić działania poza prawem?
Jak daleko mogłabyś się posunąć, chcąc chronić swoje dziecko?


***

Sięgając po tą powieść nie spodziewałam się tego, że do głębi poczuję emocje bohaterów. Nie jestem matką, nie jestem rodzicem, ale wiem, jaka ciężka jest to praca i to na pełny etat, bez zwolnień lekarskich. A Travis, młody mężczyzna, prowadzący usługi budowlane, który marzył o karierze biologa morskiego, samemu będąc jeszcze dzieckiem, musi podjąć dojrzałą decyzję. Wydorośleć i stać się wzorem dla małej istotki. Sprawy nie ułatwia fakt, iż matka Belli, Robin, nie kontaktuje się z nim w dodatku jest ciężko chora na serce. Kiedy traci wszystko, jest gotowy poświęcić swoje własne życie by zapewnić swojej córeczce dach nad głową. Co w takiej sytuacji zrobi?
 W Dobrym ojcu mamy trójkę narratorów- Travisa, Robin i Erin. Poznajemy różne perypetie i zdarzenia ich istnienia oraz jak powoli ich ścieżki się splatają. Pani Chamberlain ma niezwykły dar opisywania miejsc i sytuacji- czytając, miałam wrażenie, jakbym oczyma wyobraźni widziała kafejkę na JumpStreet i ciężarówkę Travisa, które diametralnie zmaterializowały się w rzeczywistości. Język autorki jest tylko dopełnieniem fabuły, bo przez strony przemykamy gładko, więc jest to książka powiedziałabym na jeden może dwa wieczory. 
Jednym z głównych i można powiedzieć najważniejszych motywów zawartych w tej powieści jest kwestia tego, co sprawia, że człowiek jest dobrym rodzicem i czy zawsze w kwestię wchodzą sprawy finansowe. Travis za wszelką cenę był w stanie bronić Belli, nie liczył się z własnymi potrzebami, a to co pragnęło dziecko stanowiło pierwszoplanową rolę. Czy aby tak nie postępuje dobry rodzic?
Mamy tutaj również wątek miłosny, dość skrupulatnie opisany przez autorkę. Dostrzegamy początki miłości Travisa i Robin. Miłość nastoletnią, gorącą i spontaniczną, która nie boi się świata dorosłych, choć przez niego zostaje zdegradowana do zera. Sama postawa ojca Robin może o tym świadczyć- martwił się o własne dziecko, chciał je uchronić przed niebezpieczeństwem na jakie mógł je narazić nieodpowiedzialny nastolatek. Czy to znów aby nie jest postawa dobrego rodzica, który jest w stanie dla swojego dziecka zrobić każdą możliwą rzecz? 
Teraz mam do Was pytanie- szczególnie do tych co przeczytali książkę, ale również do tych co mają ją w planach- którą stronę byście poparli i czy te dwa różne charaktery są dobrymi rodzicami? Z jeden strony młody Travis, który postanawia popełnić przestępstwo, by własne dziecko uchronić od nędzy, a z drugiej ojciec Robin, izolujący ją od jej miłości, bo dziewczyna chora na serce jest narażona na niebezpieczeństwo w obecności chłopaka. 
Gorąco chciałabym Wam tą książkę polecić. Czytałam ją z zapartym tchem, mając w głowie różne scenariusze, a ostatecznie i tak się zaskoczyłam, choć zakończenie jest dość oczywiste. Styl Diane Chamberlain trafi do nie jednego konesera literatury obyczajowej i mogę zagwarantować, że się nie zawiedzie. Ta piękna historia o utraconej miłości, poszukiwaniu tej ukrytej prawdy i o tym jak człowiek potrafi zagubić się we własnym życiu jest lekcją- lekcją dla każdego z nas jacy powinniśmy być i jakie chwile warto doceniać zanim przelecą nam między palcami.


Czytaliście już coś Pani Chamberlain? A może macie plany co do tej autorki? Dzielcie się w komentarzach i z chęcią poznam odpowiedź na pytanie, które zadałam Wam powyżej. Życzę tymczasem miłego zaczytanego wieczora!


Wasza Adalie

2 komentarze:

  1. Ja mam dopiero książki tej autorki w planach. Na szczęście czeka już na mnie kilka w domu.

    OdpowiedzUsuń