sobota, 26 listopada 2016

,,Dygot'' Jakub Małecki- Recenzja książki

Witajcie kochani!


Przybywam do Was po dość długiej przerwie. Od ponad dwóch tygodni nie publikowałam tutaj żadnego postu, a było to spowodowane chandrą jesienną jaka mnie dopadła- pierwsze co robiłam jak wracałam do domu to zjedzenie obiadu i nauka do późnych godzin, ale postanowiłam położyć temu kres, bo bardzo brakuje mi regularnego pisania. Moja aktywność spadła również z powodu braku ochoty i czasu na czytanie książek. Dlatego ostatnio jedyne co pojawiło się w moim słoiczku przeczytanych pozycji to były tylko i wyłącznie lektury. Dość przynudzania- przejdźmy do przyjemniejszej części :) Choć czytanie tej książki zajęło mi sporo czasu ( a gabarytów jest niewielkich) to i tak myślę, że warto po nią sięgnąć, bo to kawał dobrej, polskiej literatury.








Zarys opowieści :

W książce Jakuba Małeckiego poznajemy historie dwóch rodzin- Łabendowiczów i Geldów. Drogi obu rodzin w pewnym momencie się przeplatają, a łączy ich para odmieńców- chłopak i dziewczyna- dla których bycie innym nie jest przeszkodą do tworzenia związku.. Po kilkudziesięciu latach tajemnice rodzinne odkryje jedyny syn tej dwójki Sebastian- chłopak, który czerpie z życia garściami i zamierza wykorzystać możliwości jakie daje mu pobyt w Poznaniu. 


 ***


Przede wszystkim w powieści duży wpływ na całą fabułę ma tło społeczne, realia jakimi autor uczynił czasy PRL-u w Polsce. Ukazuje nam się prawdziwy klimat tamtejszych czasów. mentalność ludzi i sposób postrzegania drugiego człowieka. Wyszczególniono motyw wiejskiej prowincji- jak ludziom się wówczas żyło i jakie mieli priorytety. W dodatku jest to napisane na prawdziwie wysokim poziomie- autor nie obdarł tej książki z realizmu, wszystko co miało być w niej ujęte, ujęte zostało. Dwie główne postacie- Emilia Gelda i Wiktor Łabendowicz- to tak naprawdę dzieci przeklęte. Jedno z nich przeklina Cyganka, drugie zaś wściekła Niemka. Te dzieci nigdy by się nie narodziły gdyby nie okrutny los. A na pewno nie urodziłyby się z mankamentami jakimi naznaczyło ich życie. Mały Wiktor był szykanowany w szkole za swoją odmienność- był albinosem, a dzieci o skórze białej jak śnieg wywoływały powszechny niepokój, krążyły o nich plotki oraz dotykała ich z każdej strony pogarda. Mała córeczka Geldów została ciężko poparzona w wyniku wybuchu granatu. Jej skórę pokryły blizny. Ciężko jej było otworzyć swoje serce na miłość. A jednak oczy Emilki i Wiktora się spotkały. Tworzyli naprawdę nietypową parę, ale oboje pomimo wielu przeciwności, spełniali się i byli w swojej zwykłości niezwykli. Bo przecież każdy człowiek ma w sobie pierwiastek cudowności.
Ze wszystkich postaci najmniej polubiłam ich synka Sebastiana. Choć to on staje się centrum całej historii pod koniec książki to jego styl bycia i niektóre czyny jakich się podejmuje potrafią wytrącić człowieka z równowagi. 
Warto zaznaczyć, że to książka gdzie akcji należy pozwolić się rozwinąć, bo tak naprawdę doceniamy Dygot pod sam koniec czytania kiedy cała akcja się rozwiązuje i zagadki z przeszłości zostają rozwiązane. Wtedy tak naprawdę zadajemy sobie wiele pytań. Ludzie są i potrafią być potworami bez względu na to w jakich czasach żyjemy- wszędzie to zaobserwujemy. Jakub Małecki podaje nam na talerzu kawał dobrej powieści obyczajowej, a momentami nawet detektywistycznej. Uwagę przyciągają opisy, rewelacyjnie skonstruowane dialogi i język. Nie trzeba pisać powieści wysublimowanym sposobem byśmy mieli okazję przeczytać prawdziwe dzieło sztuki. Wydaje mi się nawet, że ta książka nie potrzebowalaby nagłych zwrotów akcji, bo mnie bardzo przypadło do gustu powolne prowadzenie i rozwiązywanie każdego z wątków. Każde z uczuć autor opisał z wyjątkowym namaszczeniem- po prostu opisywał wszystko co dzieje się w ludzkiej głowie, a czasem to co boimy się wypowiedzieć na głos. To też brutalna opowieść o okrucieństwie i braku akceptacji ze strony społeczeństwa o czym już wcześniej wspomniałam. 
Każdy czytelnik czegoś innego dzi w literaturze- jeden woli czytać o miłosnych uniesieniach dwóch kochanków, jeszcze inny woli obserwować każdy krok mordercy i rozwiązywać zagadki razem z policjantami czy komisarzami, a czasem to właśnie proste ludzkie życie staje się genialnym tematem na książkę. Trzeba tylko wiedzieć od jakiej strony go ugryzc. Jakub Małecki zrobił to w naprawde ciekawy sposób i zdecydowanie warto sięgnąć po jego powieść. 

A Wy czytaliście jakąś powieść tego autora? A może już udało Wam się przeczytać ,,Dygot"? Piszcie w komentarzach!


Życzę Wam spokojnej soboty i milego weekendu!



Wasza Adaline

6 komentarzy:

  1. Czytałam tylko "Ślady" od autora i bardzo mi się podobały. ;) I na te muszę się skusić.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja właśnie mam zamiar się za nie zabrać kiedy tylko będzie mi to dane, bo słyszałam same pozytywne opinie :) Polecam serdecznie! Pozdrawiam!

      Usuń
  2. Ogółem mówiąc nie przepadam za naszymi autorami i można powiedzieć, że nawet ich unikam, więc nie miałam styczności nigdy z Małeckim. W jednej strony nieco żałuję, ponieważ słyszę na temat tej książki wiele pozytywnych opinii, więc możliwe, że jednak kiedyś się na nią skuszę :)

    Pozdrawiam,
    http://miedzypolkami-ksiazki.blogspot.com/2016/11/ulubione-ksiazki-miosne.html

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szczerze, to do niedawna sama twierdziłam, że nasi rodzimi autorzy nie mają tak naprawdę ikry i tego zmysłu pisarskiego, ale bardzo się myliłam :) Zdecydowanie polecam Ci zacząć od polskich kryminałów, bo one stoją u nas najlepiej. Fantastyka również. Skuś się skuś, zdecydowanie warto! Pozdrawiam również!

      Usuń
  3. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  4. Nie przepadam za polskimi autorami i nie czytam takich książek, ale nie da się ukryć, że Twoja recenzja mnie jednak zachęciła ;)

    PS Zapraszam do mnie! :)

    OdpowiedzUsuń