środa, 5 października 2016

,,Zaginiona dziewczyna" Gillian Flynn - Recenzja książki

Dobry wieczór kochani!
Cierpi ktoś z Was na bezsenność? A moze ktoś z Was uważa porę nocną za najlepszą na czytanie? Z powodu braku czasu ostatnio coraz bardziej przekonuję się do tego wariantu i tak też było w przypadku tej książki. Fakt faktem udało mi się ją skończyć w wakacje, ale gwarantuje Wam wszystkim- od niej po prostu nie da się oderwać...




Wyobrażacie sobie sytuacje kiedy nagle znika Wasza ukochana bliska osoba, a wszystkie poszlaki wskazują na to, że maczaliscie w tym palce? W takiej sytuacji postawiono Nicka- głównego bohatera powieści Gillian Flynn. Wraz ze swoja żoną Amy obchodzą juz piątą rocznicę ślubu jednak ,,sielanka zakochanych" znika gdy młoda kobieta znika w tajemniczych okolicznościach. W domu widać ślady wskazujące na porwanie, policja odkrywa nowe karty tej tajemnicy, a Nick zaczyna zachowywać się bardzo podejrzanie. On i jego siostra blizniaczka Go walczą by mężczyzna odzyskał dobre imię jakie utracił w obliczu kilkunastu tysięcy widzów telewizji, internatów i ostatecznie samych rodziców ,,Niezwykłej Amy". Kto tak naprawdę stoi za zaginieciem? Jaką intrygę utkał domniemany porywacz?

***

Książka to przede wszystkim sporych gabarytów tomiszcze przepełnione akcją. Owszem, bywają momenty kiedy rozdział nam się dłuży, ale jest to sporadyczne. Fabuła na pozór banalna posiada kilka wątków, które autorka rozwija powoli- nie daje czytelnikowi pola manewru, a więc sama kieruje go w ten sposob, by do samego końca nie byl pewny kto za tym wszystkim stoi. Narracja jest prowadzona ze strony Nicka i Amy. Pojawiają się retrospekcje z czasów gdy mlode małżeństwo się poznawalo, jak nawiązywała sie ich chora relacja. Bo niestety nie znam lepszego określenia dla tego co łączyło tą dwojke. Kiedy początkowo było to zauroczenie rodem z nastoletnich książek- wzajemne zainteresowanie sobą, poznawanie swoich zwyczajów i dziwactw tak wraz z upływem lat, ta miłość przeradza się w obsesję ze strony Amy. A tym samym zauważamy jak bardzo są od siebie różni i jak mało o sobie wiedzą. Oboje udają przed sobą kogoś innego. Mają kilka oblicz, które ukazują nie tylko tej drugiej połowie, ale również rodzicom, policji czy sąsiadom.
Teoretycznie jest to mocny thriller, a ostatecznie? Powiedziałabym raczej, że dobrze skonstruowany kryminał ze smaczkiem pod sam koniec powieści. 
Jeśli zaś chodzi o kreację bohaterów to uważam, że najbardziej intrygującą postacią, która wpływa na odbiór całkowicie ksiazki jest wlasnie Amy, a nie Nick. Ona jest chodzącą zagadką i nieodkrytą tajemnicą. W jej narracji pojawiają się notki z dziennika, który prowadziła j przestrzeni lat, a wiekszosc wpisów jest niepokojąca- czytelnik wnika w jej umysł, zamyka się wewnątrz po czym pragnie jak najszybciej wyjść, bo to co pojawią się się glowie Amy jest bolesne, momentami dziwne i zaskakujące. Jednym słowem jest kreatywną osobą, jeśli tak można określić kogoś z jej charakterem.
Nick i Go są nierozlaczni. Jedno jest w stanie pójść za drugim w ogień i bronić go do ostatnich sił. Go pełni rolę zdrowego rozsądku, bo Nick wobec tych wszystkich wydarzeń traci zmysły. Odebrałam go raczej obojetnie- chwilami jego decyzje mnie denerwowaly i szokowały, ale ogólnie był ciekawie skontruowanym charakterem.
Rodzice Amy przyprawiali mnie o mdłości. Było wręcz do bólu uroczy islodcy, troskliwi rodzice, którzy tak naprawdę odebrali swojemu dziecku radość dziecintwa i podzielili się nimi z tysiącami odbiorców. Pod tą fasadą czułości kryła się chęć rozgłosu i jak największej popularności serii książek o ,,Niezwykle Amy". Naprawdę straszne...
Zakończenie... Wbiło mnie w fotel. Zamknęłam książkę, spojrzałam na nia i rzeklam do siebie ,,Co rąk naprawde sie wydarzyło?". Takiego zwieńczenie historii nikt by sie nie spodziewał. Nie jest ono ani pozytywne ani negatywne. Ale jeszcze bardziej ukazuje to jak od samego poczatku wygladal związek Amy z Nickiem. Książka pozostawiła furtkę przez co każdy czytelnik ma okazję snuć domysły co takiego dalej sie mogło stać z głównymi bohaterami. To chyba jest najbardziej przerażające...


Nie wiem jak podsumować tą książkę. Była.. dziwna. To była pewnego rodzaju nowość, pomimo fasady ,,odgrzewanego kotleta", ale jednak przez ponad połowę mialam szczękę opuszczona do samej podłogi z wrazenia i niedowierzania. Czy warto ja przeczytać? Uważam, że tak, a na pewno by wyrobić własną opinię. Osobiście twierdzę, iż była dobra, ale nie na miarę porządnego, krwistego thrillera. Średniaczek.



Czytaliście jakąś książkę Gillian Flynn? A może już mieliscie styczność z ,,Zaginioną dziewczyną"? Dzielcie sie  komentarzach swoim zdaniem!


Miłej zaczytana nocy i cudownego kolejnego dnia!


Wasza Adaline

6 komentarzy:

  1. Jestem ciekawa samego zakończenia. Chętnie przeczytam.

    OdpowiedzUsuń
  2. Dla mnie była mega przygodą. Dosłownie ją pochłonęłam. :D

    OdpowiedzUsuń
  3. O widzisz, sama nigdy nie nazwałabym jej "średniaczkiem". Czytałam ją już kilka lat temu, ale zrobiła na mnie tak piorunujące wrażenie, że natychmiast sięgnęłam po inne książki Flynn. I tamte, niestety, nie były już równie dobre. Powiem więcej - "Ostre przedmioty" były wręcz obrzydliwe :/

    Paulina z naksiazki.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kurczę, to muszę się sama przekona jak to wyjdzie w praniu :/ Może to jest spowodowane tym, że jestem spragniona czegoś co mnie pochłonie do reszty a dostałam po prostu dobry kryminał z ciekawymi wątkami :) Pozdrawiam cieplutko!

      Usuń