poniedziałek, 17 października 2016

Z PAMIĘTNIKA NOCNEGO ŁOWCY- TRENING NOCNYCH ŁOWCÓW

Nie wiem co dzisiaj jest za data. nie pamiętam nic, a nic co się wczoraj działo. Otóż, nasz kochany Magnus, zrobił na złosć Aleco'wi, który miał zamiar przyspieszyć składanie przez nas przysięgi Parabatai, więc wyprawił huczne przyjęcie na czesć wszystkich nowo zaciągniętych w szeregi Nocnych Łowców. Wiecie, pojęcie ''huczne'' u Magnusa oznacza zaproszenie połowy Manhattanu, dużo tańca, mnóstwo brokatu i przelewających się kolorowych drinków. Było to moje pierwsze wielkie wyjscie, więc chciałam wyglądać odpowiednio. Przekopałam całą szafę i znalazłam tylko podarte dżinsy, czarną koszulę i buty na obcasie. Pokręciłam sobie w duchu głową, bo to naprawdę wyglądało żałosnie. Więc chwyciłam się ostatecznej deski ratunku. Zapukałam w drzwi Isabelle, a jak otworzyła to nie zdążyłam otworzyć ust, a już wiedziała po co przyszłam.
- Kilka leży na łóżku. Ewentualnie możesz zmierzyć jeszcze dwie wiszące w szafie, ale podejrzewam, że tamte Ci się spodobają. 
W końcu się zdecydowałam. Posród skąpych kreacji, które ubrałabym raczej na pażę niż na imprezę znalazłam cekinową, dopasowaną, czarną sukienkę lekko przed kolano i z wyciętym dekoltem. Dobrałam do niej długi naszyjnik i czarne szpilki z moich zbiorów. Kiedy już byłam gotowa pozostawał tylko makijaż- tutaj znów Izzy pokazała na co ją stać. Przydymione oko i czerwona szminka. To jest to! Niezależnie, ale z pazurem. Tak wystrojona wyszłam z jej pokoju i dołączyłam do reszty. 
Dotarlismy na miejsce bardzo szybko i od razu porwał nas wir hipnotycznej muzyki i obserwujących nas wkoło zimnych tęczówek. Wampiry. Clary opowiadała mi co spotkało Simona gdy ostatni raz byli u Magnusa, więc wolałam nie ryzykować i omijałam ich szerokim łukiem. Pamiętam jeszcze powitanie z naszym gospodarzem, taniec i słodki smak, który pozostał mi na języku i od którego nie mogę się uwolnić. Wzięłam ze sobą Emmę i Jace'a, ale zamienilismy bodaj kilka słów, a musieli wracać do obowiązków. 
Szaleństwo. Imprezy u Magnusa to czyste, niezaprzeczalne szaleństwo gdzie następnego dnia budzicie się jak z wybrakowaną pamięcią. Bawiłam się genialnie, bo to pamiętam doskonale. Magnus nie oszczędza na imprezach i pomimo, że Alec był bardzo na niego wsciekły to dostrzegłam ten leniwy usmiech błąkający się w kąciku. Nawet on się dobrze bawił.
Kończę, bo zaczynam się robić senna. Dobranoc pamiętniku.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz