poniedziałek, 17 października 2016

Z PAMIĘTNIKA NOCNEGO ŁOWCY- TRENING NOCNYCH ŁOWCÓW

27 października 2016 roku

W Świecie Nocnych Łowców istnieją osoby obdarzone niesamowitymi zdolnosciami. Ponadprzeciętne. Jace Herondale potrafi swietnie walczyć, jest znakomicie wyszkolonym wojownikiem, zas moja przyjaciółka Clary potrafi tworzyć runy. Czyż to nie niezwykłe? Czytamy w wielu książkach o różnych postaciach- każda z nich ma w sobie pierwiastek niezwykłosci i każdą jedną doceniamy za cos zupełnie odmiennego. To wszystko wtedy nabiera innego wydźwięku. Kiedy tylko zaczytuję się w ukochane powiesci rodzi się w mojej głowie pytanie: Czy ja mam talent? A jesli tak to jaki? Wyruszyłam ku poszukiwaniu swojego talentu, odnajdywaniu siebie i w ten sposób powstał mój, unikatowy dar- gdy moje serce pragnie uleczyć zranioną osobę to runa uzdrawiająca potrafi nawet przywrócić osobę martwą do żywych. Warunkiem jest pozostawione ciało na ziemi. Wiecie co odpowie Wam kilkuletnia dziewczynka na pytanie kim chce zostać w przyszłosci? Albo księżniczka, albo piosenkarka, albo aktorka. Ja odpowiadałam zawsze: lekarz. Chcę leczyć ludzi i niesć im pomoc by na twarzach pojawiał się usmiech. Ale jak wiadomo kobieta zmienną jest to też z biegiem czasu plany się zmieniły, ale gdzies tam niewykorzenione marzenia wciąż trwają. Kiedy myslę ile żywotów byłabym w stanie ocalić to, aż serce się raduje. Bez stresu stanę u boku ukochanych mi osób i będę walczyć, wiedząc, że jesli ktokolwiek z nich poniesie smierć to będę mogła mu pomóc i tchnąć z powrotem w ich ciało ducha. 
Ojej, tak się rozpisałam, że nawet nie spojrzałam na godzinę. Muszę szybko chodzić, bo cerber ( tak sobie pieszczotliwie nazywam Izzy) wyszedł na łowy, by czyhać na bezbronne dzieci, które zamiast spać, piszą. Na szczęscie mam mój swiecący kamień i... książkę pod poduszką. Cóż, tylko jeden rozdział i przysięgam, że kładę się spać...





***



28 października 2016 roku 

Moje serce rozpływa się niczym czkoladowe fondue z owocami. Pora na moją litanię przystojniaków z którymi z przyjemnoscią bym potrenowała, albo przeszła się na przyjemny spacerek. A więc zacznijmy od tego, że mój babciowaty charakter się we mnie odzywa i dla mnie- żyjącej w XXI- wieku dziewczyny- nie ma przeszkód ku temu by zakochać się w Nocnym Łowcy za czasów wiktoriańskiej Anglii. Tamten okres pociąga mnie najbardziej. Te stroje, te zwyczaje, tamten klimat. Wszystko mówi mi, że bardzo źle, że moim darem jest uzdrawianie, bo mogłabym szybkim ruchem zamienić się w Tessę, wrócić ciałem do tamtych lat i zakochać się bez pamięci w Willu Herondale'u. Ale co ja mówię? Z chęcią zajęłabym Tessy miejsce u boku  mojego Willa. Jest on typowym romantykiem. Mogłabym godzinami przesiadywać z nim w bibliotece otoczona książkami. Skradalibysmy sobie pocałunki pomiędzy regałami. Przy obiedzie trzymałabym jego dłoń kurczowo pod stołem, a wieczorami... Siadalibysmy sobie w fotelach i opowiadali jak nam minął dzień gdy nie moglismy się zobaczyć. Na samą mysl moje serce bije szybciej. Ba, wierzę, że mój Will istniał, istnieje i będzie istniał zawsze. Czy wyobrażam sobie naszą randkę? Śnię o niej dniami i nocami. Delikatne musnięcia naszej skóry, ledwo zauważalne, ale stosowne. Wspólny taniec. Te zerkanie sobie prosto w oczy.
Chyba już na dzisiaj kończę, bo cos czuję, że i ta noc pozostanie bezsenną. Zostawiam Ciebie mój pamiętniku samego z tymi myslami, a ja odpływam w wir marzeń.
Dobranoc.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz