niedziela, 9 października 2016

,,Prawo Mojżesza'' Amy Harmon - Recenzja książki

Witajcie!

Jak Wasza jesień? Mi mija pod znakiem czytania przy kocyku i cieplej herbacie oraz oglądaniu namiętnie ,,Suits'', więc póki co nie narzekam i cieszę się tą porą póki trwa. Właśnie na takie jesienne popołudnia i wieczory chciałabym Wam polecić tą książkę. Ciepłą, z przesłaniem, a niekiedy bolesną. Zapraszam na recenzję!








,,Prawo Mojżesza'' to historia nastolatka, którego znaleziona w publicznej pralni Quick Wash w koszu. Miał zaledwie kilka godzin i był bliski śmierci. Jego matka, narkomanka, porzuciła go od razu po urodzeniu, a po zaledwie kilku dniach sama kopnęła w kalendarz. Tak oto chłopiec trafił w ręce babci, która go wychowała. 
Pewnego dnia osiemnastoletni Mojżesz trafia na posiadłość rodziców siedemnastoletniej Georgii gdzie pomaga w codziennych czynnościach. Młodą dziewczynę zaczyna intrygować i coraz bardziej wnika w jego charakter, poznając tajemnice jakie ukrywa. Czyta z niego jak z otwartych kart, poznaje coraz bardziej, a tym samym.. zaczyna tonąć...

***

Jak głosi szlachetny opis z tyłu książki jak również hasło na okładce ,,ta historia nie kończy się happy endem''. W takim razie, skoro to historia miłosna, co takiego może zafundować czytelnikowi autorka? Przede wszystkim coś niebanalnego. Wykreowany przez Amy Harmon świat nie sprzyja głównym bohaterom, nie dostają to czego chcą i życie daje im nieźle popalić, a jednak wciąż i wciąż z uporem chcą sprzeciwić się temu losowi na jakie ich skazało. 
Relacja pomiędzy Gerogią i Mojżeszem to jest miłość początkowo jednostronna. Nie łączy ich nawet przyjaźń, bo chłopak stara się odizolować od dziewczyny co dodatkowo potęguje jej fascynację. 
Mojżesz jest ciekawie skonstruowaną postacią. To czarnoskóry nastolatek, widzący osoby zmarłe. Posiada niesamowity talent, którym jest malowanie co staje się jego sposobem na rozładowanie emocji i wyrażenie również samego siebie. W miasteczku wszyscy traktowali go z rezerwą przez co był głęboko zamknięty w sobie i jedyna osoba do której zawsze mógł się zwrócić to w podeszłym wieku babcia. Nigdy nie chciał się zakochać. Miłość była dla niego czymś odległym i nieosiągalnym. Na plus książki należy zaliczyć skonstruowane dialogi pomiędzy bohaterami. Mimo, iż osiemnastolatek był małomówny to Georgia często prowokowała rozmowę. Dziewczyna jak to nastolatka, jest ciekawa świata, ma marzenia i wiele planów na przyszłość. Prowadzi z rodzicami farmę z końmi gdzie udziela się jako terapeutka dla dzieci. Poprzez kontakty z końmi, osoby chore otwierają się, zaczynają odczuwać. Autorka ujęła ten element od drugiej strony- nie osoby chorej, a pomagającej. Konie stanowią odzwierciedlenie osób, które uczestniczą w takiej sesji- umacnia je, daje siłę w kontakcie z ludźmi. Georgia choć młoda wykazywała się dużą dojrzałością. Była opiekuńcza, czuła i może nieco zagubiony w tym wszystkim co ją spotkało.
Ta piękna miłość jaka ich połączyła rodziła owoce w takich chwilach gdy rodził się kryzys. Bohaterowie za późno spostrzegli się ile utracili przez ten czas gdy zamiast umacniać to co ich łączy coraz bardziej oddalali się od siebie. Ciągną za sobą ból, widmo niespełnionych obietnic i smutek. 
Ważnym aspektem jest również sztuka, nieodłączny element towarzyszący osobie Mojżesza. Wszystko co tworzy jest piękne, ale i przerażające. Ma w sobie pierwiastek zaskoczenia, budzi strach, a sam chłopak nigdy nie kontroluje tego co maluje. Z czasem zaczyna on dzielić się swoim talentem z ludźmi.
Powieść faktycznie happy endem się nie kończy, ale to nie oznacza, że z góry jest tylko i wyłącznie bolesna. Wspólne chwile jakie spędziłam z parą nastolatków są niezapomniane i zachowam je w pamięci na długo. To jedna z tych książek , o której się nie zapomina, a z przyjemnością do niej wracamy, bo za każdym razem mamy okazję odnaleźć w niej coś zupełnie nowego czego nie dostrzegliśmy wcześniej. Przeżywamy z bohaterami miłosne uniesienia. Zakochałam się w świecie wykreowanym przez Amy Harmon, w jej języku, lekkości pisania, a przede wszystkim ukazywaniu rzeczywistości w brutalnie realny sposób. Taka historia może zdarzyć się każdemu, człowiek jest nieodgadnioną zagadką. Nigdy nie wiemy czego możemy się po samych sobie spodziewać. A zwłaszcza kiedy stracimy w życiu to co było nam tak bliskie...


Gorąco polecam Wam tę powieść kochani! Zanurzcie się w głąb tej magicznej powieści i zatraćcie się w niej.


Za możliwość przeczytania dziękuję serdecznie wydawnictwu Helion. Życzę Wam spokojnej niedzieli i zaczytanego tygodnia. Buziaki!


Wasza Adaline

10 komentarzy:

  1. Dużo słyszałam o tej książce, jest chyba nawet druga część serii, coś z Dawidem w tytule bodajże, ale nie chcę czegoś źle powiedzieć ;). Na pewno przeczytam.

    Pozdrawiam! :))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zgadza się- ,,Pieśń Dawida" która swoją drogą rowniez sie u mnie pojawi :) Ciesze się, że zachecilam :) Pozdrawiam!

      Usuń
  2. Na pewno się zanurzę ;) jeśli będę miała możliwość to czym prędzej.
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To życzę miłej i owocnej lektury :) Daj znać jak przeczytasz, podeslij w mailu recenzje ;) Rowniez pozdrawiam gorąco!

      Usuń
  3. To kolejna pozytywna recenzja tej książki, jaką czytam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I zapewne nie ostatnia, bo podbiła serce wielu :)

      Usuń
  4. Czytałam i tą, i kolejną część - powiem tylko, że obie strasznie, strasznie lubię ;)

    Paulina z naksiazki.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To się bardzo cieszę, bo następna część jest dopiero przede mną :) Pozdrawiam ciepło!

      Usuń
  5. Czytałam same pozytywne recenzje, dlatego niedługo sie za nią zabieram :)
    PS obserwuje i zapraszam do mnie! :* http://recenzjebrunetki.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To super, daj znać czy Ci się spodobała :) Oby i Twoja recenzja była pozytywna. Pozdrawiam ciepło i dziękuję!

      Usuń