niedziela, 25 września 2016

,,Rebeliant'' Marie Lu - Recenzja książki

Cześć wszystkim!

Pewnie też tak czasem macie, że dopadnie Was chandra i nie macie na nic kompletnie ochoty, wszystkie czynności robicie mechanicznie, bez zbędnego zachwytu. Mnie właśnie to dopadło we wrześniu- dlatego dzisiaj mówię temu stop i powracam do żywych! 
Przyznaję się bez bicia, że bardzo sceptycznie podchodzę do książek z gatunku dystopii, utopii czy antyutopii, bo zazwyczaj każda ciągnie za sobą powtarzający się schemat. Jednak po sporym szumie jaki wywołała ta pozycja pomyślałam ,,Dlaczego by nie spróbować?''. Co o niej sądzę, będąc już po lekturze?
Zapraszam!






Bez zbędnych opisów, przejdę do przedstawienia Wam o czym tak naprawdę traktuje ta książka. ,,Rebeliant'' to pozycja przesiąknięta akcją. Dzieło pani Lu się przeżywa, chce się w nim żyć i trwać. Mamy tutaj nakreślone dwie sylwetki bohaterów z tak różnych światów, a jednak podobnych do siebie pod wieloma względami. Z jednej strony June- dziewczyna geniusz, kryjąca w sobie duże pokłady chęci do działania, buntowniczka, bezgranicznie kochająca brata. Zaś z drugiej jest Day- człowiek-zagadka, któremu pomimo licznych wykroczeń, przyświeca jeden cel- ocalić umierającego brata i swoją rodzinę. Kiedy ich ścieżki się zbiegają, rozpoczyna się polowanie- walka na śmierć i życie. Jedno śledzi drugie, widzi każdy jego krok i jak tylko powinie się noga będzie w niebezpieczeństwie.
Rzeczywistość wykreowana przez autorkę jest brutalna. Tam każdy jest pod kontrolą władzy, musi liczyć się z ich decyzjami, a konsekwencje za błędy są drastyczne. To świat bogactwa i biedy. Zdrowia i choroby. Pokoju i walk. A jednak najbardziej przeraził mnie fakt, że odnajdujemy wiele podobieństw do świata w którym żyjemy my- ograniczeni czasem przez statut społeczny. Rodzaj władzy w Republice przyjmuje charakter despotyczny- tam obywatele nie mają swojego zdania, oni muszą podporządkować się prawu, bez względu na to czy uważają decyzje za słuszne. Panuje tam manipulacja- ludzie robią wiele czynności czysto mechanicznie, młodzież elitarna jest wychowywana na przykładnych patriotów i posłuszne ,,dzieci ojczyzny'', a tak naprawdę gdy widzimy samo serce państwa dostrzegamy zepsucie.
Książka Marie Lu to połączenie romansu, powieści akcji z napięciem i wizją przyszłości. Bohaterowie nie zdają sobie sprawy, ze są wciągnięci w grę, a kiedy poznają prawdę to może okazać się dla nich zgubne. Fabuła do skomplikowanych nie należy jednakże te wszystkie intrygi, tajemnice i zakamarki Republiki sprawiają, że czytelnik głodny emocji, czyta dalej aż do ostatniej strony. Siedzenie przy lekturze zajęło mi dobry kawał nocy, ale nie żałuję. Bo czego by tu żałować kiedy człowiek przenika karty powieści, wnikając w głąb wydarzeń?
Kocham tą powieść. Za wykreowanych bohaterów- te silne jednostki, które odnajdują w sobie wsparcie. Za łączącą ich relacje, z początku platoniczną, potem coraz to bliższą. I ostatecznie za całokształt- dialogi, chwile płaczu, radości. Na plus również wskażę banalną rzecz. Mianowicie przypadł mi do gustu zabieg autorki bądź wydawnictwa z przypisaniem konkretnej czcionki do bohatera prowadzącego narrację. Wizualnie i treściowo jestem na tak!


Jeśli jeszcze nie mieliście okazji czytać powieści Marie Lu to serdecznie Was do tego zachęcam. Ja z przyjemnością sięgnę po kolejne tomy z czystej ciekawości. Autorka nie zawiodła mnie, bo z czegoś już powstałego takiego jak schemat dystopii stworzyła coś nowego, dodając elementy charakterystyczne dla niej samej. Wiem także, że Marie Lu napisała też inny cykl, więc czytelnicy nie mają co liczyć na odpoczynek.


A Wy macie ochotę poznać nieco bliżej Daya i June?



Pozdrawiam wszystkich i życzę spokojnej niedzieli!


Wasza Adaline

niedziela, 4 września 2016

Zmiany, zmiany i jeszcze raz zmiany!

Zapewne już zauważyliście, że na moim blogu troszkę się zmieniło i wciąż się zmienia, bo moja nauka trwa. Staram się dążyć do perfekcji by wszystko tutaj wyglądało tak jak sobie wymarzę. Dlatego planuję kilka zmian, które będziecie mogli obserwować wraz z rozwojem czasu. Mam nadzieję, że wszystko co sobie postanowiłam mi się uda. Przede wszystkim recenzje będą miały troszkę inny wygląd, zdjęcia również i postaram się być troszkę bardziej aktywna na moich innych kontach społecznościowych. Trzymajcie za mnie kciuki! 
Życzę Wam spokojnej niedzieli i zaczytanego tygodnia!

Wasza Adaline