niedziela, 31 lipca 2016

Waris Dirie ,,Kwiat pustyni'' - Recenzja książki

Hej książkoholicy!

Do niedawna tak naprawdę nie zdawałam sobie sprawy jakie szczęście mnie spotkało, że mieszkam w Polsce. W kraju bezpiecznym gdzie kobiety mają swoje prawa, mogą się bronić gdy spotyka je krzywda. Somalia, czyli kraj Trzeciego Świata gdzie ludzie tak naprawdę utrzymują się z hodowli wielbłądów, rzadziej z upraw, a dzieci są zapewnieniem dla rodziców godnej starości. To właśnie w tym kraju naszą bohaterkę spotkała krzywda jaką jest obrzezanie...






Zarys fabuły :


Waris urodziła się w Somalii, w plemieniu pustynnych wędrowców, wychowała się pośród kóz, bydła i wielbłądów. 
W wieku 13 lat dziewczęta z tego plemienia są poddawane rytuałowi obrzezania i wydawane za mąż. Jednak bohaterka książki została poddana obrzezaniu w wieku około 5 lat, a miała być wydana za mąż dopiero w wieku 13 lat 
Te dwa wydarzenia zaważyły na całym przyszłym życiu Waris.


***

Podczas czytania jedno pytanie nasuwało mi się na myśl - To naprawdę kiedyś się zdarzyło? Jak to możliwe, że kilkunastoletnia dziewczyna ucieka z rodzinnego domu by ojciec nie wydał ją za starca, po czym zatrzymuje się u wujka, potem jeszcze u kilku innych osób by ostatecznie wylądować w Londynie i zrobić karierę jako modelka? Człowiekowi nie mieści się w to głowie, że po tak wielkiej traumie będzie w stanie spojrzeć na swoje ciało z czymś innym niż ze wstrętem. A jednak. Co więcej ta kobieta potrafiła się uśmiechać pomimo wielu krzywd jakich doznała. 
Rytuał obrzezania jest popularny w krajach Trzeciego Świata gdzie uważa się, iż kobieta po obrzezaniu jest godna mieć mężczyznę, a jeśli uprawiała stosunek przed ślubem to zostaje wykluczona. Waris Dirie pochodziła z ludu Normadów, a przez obrzezanie zginęła jej siostra i kuzynka. Przez zakażenie i wykrwawienie się na śmierć. Dodatkowym wstrząsem dla mnie była świadomość, iż pozwalały na to rodziny. Matki, kobiety, które powinny stanąć w obronie swoich dzieci. Ale to niestety ojciec miał ostatnie słowo do powiedzenia. Ich zdanie było nieistotne. 
Waris udało się uwolnić od okropnej traumy. Obecnie jest w szczęśliwym małżeństwie i ma dwóch synów. Jednak wspomnienia z jej przeszłości odbiły swoje piętno.
W książce mamy jej historię od kiedy była małą dziewczynką, aż po dzisiejszy dzień. Mordercza praca, wiele kłód rzucanych pod nogi i ogromny bagaż bólu jaki ze sobą nosiła wzmocnił ją jako kobietę. Jest w stanie walczyć teraz w imię innych kobiet, które nie mogą funkcjonować normalnie przez okaleczenie. Jak sama Waris stwierdza będzie miała spokój ducha gdy usłyszy, że w Somalii i innych krajach afrykańskich zakazano całkowicie obrzezania. 
Książka wstrząsająca. Nie dla czytelników o słabych nerwach. Wzbudza emocje, płyną łzy podczas lektury. Nawet teraz gdy piszę tą recenzję, trzęsą mi się ręce na samo wspomnienie co tam wyczytałam. To okrutne, że istnieje coś takiego, że drugi człowiek jest w stanie zrobić taką krzywdę. Że kobiety tam czują się pod władzą mężczyzn i nie mają swoich praw. Świat jest dla każdego z nas równym. Nie ma podludzi czy wyrzutków. Każdy z nas będzie sądzony po równo. 

Cieszę się, że miałam okazję przeczytać ,,Kwiat pustyni'' i jedyne czego pragnę to tego by te kobiety, które tam żyją poczuły się bezpieczne, by wykwitł na ich twarzy najszczerszy uśmiech i by cieszyły się każdym dniem :)



Więcej informacji o Waris i jej fundacji :

http://www.desertflowerfoundation.org/

https://twitter.com/Waris_Dirie

https://warisdirie.wordpress.com/



Wasza Adaline

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz