poniedziałek, 23 maja 2016

Mia Sheridan ,,Bez słów'' ~ Recenzja książki

,, Czasem słowa są niepotrzebne, by wyrazić to, co kryje się w sercu.'' Emocje są w każdym z nas i albo znajdujemy im ujście by wydostały się z naszej duszy, albo tłumimy je w sobie, skryci i wycofani. Czasem jednak pojawia się inna przeszkodą,  która utrudnia jeszcze bardziej komunikację, a tym samym bezpośredni sposób wyrażanie tego co kryjemy za pozorna fasadą siły. Jak wówczas wtedy postąpimy? 




Zarys fabuły:

Archer, obarczony nie wypowiedziane cierpieniem, mieszka w swojej samotni blisko lasu. Jest przekonany, że tylko tyle mu zostało.
Do pobliskiego sennego miasteczka przybywa Bree. Dziewczyna liczy na to, że w końcu odnajdzie rozpaczliwie poszukiwany spokój. Gdy spotyka Archera, jej początkowa nieufność zmienia się w rosnąca fascynację outsiderem. Próbując przedrzeć się przez warstwy niedostępności i dzikości, jakimi Archer przez lata zasłaniał się przed innymi, Bree powoli rozbiera go z kolejnych tajemnic.
Czy budzące się w chwili uczucie uwolni ich od bolesnej przeszłości? 

O Autorce:

Amerykańska pisarka, autorka poczytnych książek z gatunku romance. W ostatnim czasie zdobyła tytuł Bestseller Author New York Times, USA Today, a Wall Street Journal. Mia mieszka w Cincinnati, w Ohio z mężem. Mają czworo dzieci. 

Jej pasją jest tkanie prawdziwych miłosnych historii o ludziach, którym przeznaczone jest by być razem.

***

Chłopak i dziewczyna. On- milczący i niedostępny. Ona- poszukująca ukojenia i spokoju, niezwykle czuła. Oboje zaznał w życiu krzywdy, której próba opisania byłaby naprawdę bolesna. Oboje uciekają od jedynego z najsensowniejszych rozwiązań. Samotności. Każdy na inny sposób, ale wciąż tej samej samotni. A jednak los chce la tej dwójki inaczej, więc spłata ich drogi. Bree ma marzenia, chce zapomnieć o tym co było i zamknąć tamten rozdział w swoim życiu. Nie należy to do prostych sytuacji, gdyż ma poczucie poruszania się w ciągłym strachu. Ale jest też pełna nadziei, nie traci jej przez ani minutę i wierzy, iż kiedyś to ma szansę się spełnić. 

,, Patrzyłam jak nasionka fruną w powietrzu, niesione delikatnym wiatrem i miałam nadzieję, że zaniosą moją prośbę do kogoś, kto ma moc zmieniania marzeń w rzeczywistość. "

Z drugiej strony mamy Archera, który jest jedną, wielką zagadką. Owoc zakazany, budzi fascynację, a jednak wielu ludzi z jego otoczenia nie zdobywa się na odwagę, by go rozgryźć. Jednocześnie jest wycofany i poznaje tak naprawdę świat na nowo, odkrywa wiele kart swojej przeszłości co ostatecznie prowadzi do coraz głębszych relacji z Bree. Odsłania swą historie,  która wzrusza, ściska gardło i nie pozwala złapać oddechu. 
Książkę czytało mi się niezwykle przyjemnie. ,, Bez słów" poruszało się na cienkiej granicy między rozsądkiem, a bólem i uczuciami. I ta granica zostaje przez autorkę zacierana, ponieważ zarówno Bree jak i Archer są osobami dla których ważna była ucieczka od tragicznych wydarzeń w ich życiu, od płaczu i cierpień. Bynajmniej gdy zaczyna rodzic się między nimi więź, sa targani wieloma sprzecznymi poniekąd emocjami, zastanawiają się jednocześnie odnajdując wspólny język. 
Ta powieść to moja własna definicja piękna. Nie z racji cielesności i głębokich namiętności. To próba zrozumienia człowiek takiego jakim jest Archer. To sztuka dotykania najszybszych punktów w naszej duszy by ostatecznie przełamać bariery. To umiejętność wsłuchania się we własny rytm jaki wybija serce.
Fabuła momentami bywa schematyczna,  jednakże przy takiej dawce emocji jakie funduje nam autorka przestajemy go dostrzegać tylko oceniamy książkę jako całokształt. Ciepło jakie bije z tej historii stopi serce nawet najtwardszym stoikom. Uczy nas jedzenia się z małych rzeczy jakie nas spotykają, ale i pokazuje, że nie tylko słowa wyrażają to co mamy w sobie.
Serdecznie Wam ją polecam!


Ktoś czytał z Was ,, Bez słów"? Dzielcie się opiniami w komentarzach :)
Tymczasem miłego dnia życzę wszystkim. 






Wasza Adaline

niedziela, 15 maja 2016

Trudi Canavan ,,Gildia magów'' ~ Recenzja książki

Cześć!

Każdą wolną chwilę poświęcam na pisanie mojego fantastycznego opowiadania i planowaniu kolejnych rozdziałów poprzedniego. Pisanie wycisza i uspokaja, pozwala otworzyć umysł na nowe możliwości, a ponad wszystko sprawia ogromną frajdę :) Równą czytaniu książek. Dzisiaj przygotowałam dla Was recenzję ,,Gildii magów'' Trudi Canavan, więc serdecznie zapraszam do czytania :)







Zarys powieści :


Co roku magowie z Imardinu gromadzą się, by oczyścić ulice z włóczęgów, uliczników i żebraków. Mistrzowie magicznych dyscyplin są przekonani, że nikt nie zdoła im się przeciwstawić, ich tarcza ochronna nie jest jednak tak nieprzenikniona jak im się wydaje. Kiedy bowiem tłum bezdomnych opuszcza miasto, młoda dziewczyna, wściekła na traktowanie jej rodziny i przyjaciół, ciska w tarczę kamieniem - wkładając w cios całą swoją złość. Ku zaskoczeniu wszystkich świadków kamień przenika przez barierę i ogłusza jednego z magów. Coś takiego jest nie do pomyślenia. Oto spełnił się najgorszy sen Gildii: w mieście przebywa nieszkolona magiczka. Trzeba ją znaleźć - i to szybko, zanim jej moc wyrwie się spod kontroli, niszcząc zarówno ją, jak i miasto.

***


W tej powieści mamy szeroko zarysowany wątek dotyczący warstw społecznych. Magowie stanowią najwyższy szczebel, zaś ulicznicy, żebracy nie mają prawa mieć swojego zdania. Jedyne na czym się powinni skupić to tak naprawdę co mają włożyć do garnka by wyżywić rodzinę. Trudi Canavan stworzyła nie tylko dobrą książkę z gatunku fantastyki, ale i poruszyła w niej tematy tak bardzo dla nas trudne, ponieważ czym tak naprawdę różni się człowiek od człowieka. Wszyscy jesteśmy sobie równi, a i tak w dzisiejszej społeczności dochodzi do aktów, gdzie rzekomo wyższa jednostka kierują tą słabszą, często w sposób brutalny. Coś to przypomina? Owszem. Wiele sytuacji jakie spotykają między innymi młodzież szkolną i dzieci. Tutaj mamy podobnie. Magowie posiadają nadprzyrodzone zdolności dzięki czemu są panami sytuacji. Nikt tak naprawdę nigdy nie był w stanie im się postawić, bo ludźmi targa strach o własne życie. Jednak w przypływie gniewu młoda Sonea atakuje maga i ku zaskoczeniu rani go pomimo osłaniającej pierś tarczy. W przypływie emocji dziewczyna ucieka i rozpoczynają się poszukiwania dzikiej, nieposkromionej władaczki magią. Może stać się mordercza i niebezpieczna...
Któż by nie chciał zagłębić się w świat magii, czarodziejstwa i tajemniczych postaci. Cała Gildia składa się z wyszkolonych i wykształconych magów, by mogli razem ze sobą współpracować. Nikomu jeszcze nie udało się zgłębić tajemnicy ich uzdolnień, ponieważ wszelkie księgi z których pobierają nauki są palone. Są potężni i nieposkromieni jednak gdy pojawia się dziewczyna budzi się w nich strach.
Mamy znów do czynienia z bohaterką kryjącą w sobie niezwykły talent i potęgę. Sonea jest początkowo wystraszona przebiegiem sytuacji, nie wie co się dzieje, nie rozumie skąd wzięła się jej siła, a wie tylko tyle, że nie może stanąć przed Gildią. /zamilknę w tym momencie bo za wiele Wam zdradzę :)
Początkowo czytało mi się wyjątkowo nieprzyjemnie i już myślałam, że odwleczę tę lekturę i nie dam rady sklecić o niej choćby jednego pozytywnego zdania. Dopiero po połowie zaczynałam zagłębiać się w lekturze i popadłam. Czytałam w każdym miejscu. W autobusie, w toalecie, w szkole nawet na lekcji się zdarzyło. Podczas ,,połykania'' tej książki towarzyszyły mi różne emocje, zwroty akcji na pewno zaskoczą nie jednego, a w dodatku język zdecydowanie przyciąga. Cenię tą książkę za przypomnienie mi dlaczego tak naprawdę kocham fantastykę, bo tutaj nie sama magia i zjawiska nadprzyrodnicze są tak fascynujące. Przede wszystkim ponadczasowość, wartości takie jak przyjaźń i miłość czy poświęcenie. To właśnie znajdziemy na kartach ,,Gildii magów''.
Polecam tą książkę nie tylko miłośnikom tego gatunku, ale i każdemu czytelnikowi. Zarówno tym bardziej wymagającym jak i mniej. Zagłębcie się w ten świat i pozwólcie by był w Waszych sercach!

A może już czytaliście książki Trudi Canavan? Jeśli tak, to dzielcie się opiniami w komentarzu i podsyłajcie linki do Waszych blogów jeśli już recenzja tej albo innej książki Trudi się pojawiła. Z przyjemnością przeczytam Wasze zdanie :)



Miłej niedzieli i zaczytanego tygodnia moi drodzy!


Wasza Adaline

wtorek, 3 maja 2016

Propozycja muzyczne według Adaline

1.




2.





3.





4.





5.





6.




7.





8.





9.





10.







Jak widzicie jest tutaj tego troszeczkę :) Takie propozycje będą się pojawiały raz na jakiś czas kiedy będę Wam miała coś ciekawego do pokazania. Dlatego zachęcam do odsłuchania tych piosenek. I do zobaczenia w kolejnym poście.

Buziaki!

Wasza Adaline

FILMOTEKA ~ ,,Teoria wszystkiego''

Obejrzałam ostatnio wzruszający film, który skłonił mnie do kilku refleksji. I tym chciałabym się z Wami dzisiaj podzielić.






Reżyseria - James Marsh

Scenariusz - Anthony McCarten

Gatunek - dramat, biograficzny

Produkcja - Wielka Brytania

Premiera - 30 stycznia 2015 ( Polska) , 7 września 2014 ( świat)

Czas trwania - 2 godz. 3 min.



Postać Stephena Hawkinga jest większości z Was znana, jednak jeśli nie mieliście okazji poznać nazwiska tego człowieka to już je przybliżam. 
Stephen Hawking to wybitny astrofizyk, który w wyniku postępu choroby jaką jest stwardnienie zanikowe boczne utracił możliwość poruszania się samodzielnie. Lekarze nie dawali mu żadnych szans, od postawienia diagnozy coraz niklej spoglądali na możliwość dawania mężczyźnie szansy na dalsze życie. Jednak ten twórca teorii względności żyje do dziś, a porusza się dzięki specjalnemu wózkowi. Dzięki urządzeniom wmontowanym potrafi się także porozumiewać, a fale dźwiękowe z jego strun głosowych przetwarza komputer. Niesamowite nieprawdaż? 





,,Teoria wszystkiego'' nie jest filmem, który skupia się na dokonaniach Hawkinga. To przede wszystkim historia jego życia rodzinnego, opowieść o miłości do żony Jane. Reżyser starał się nie skupiać fabuły wokół wielkich odkryć astrofizyka, są one wątkiem pobocznym. Podczas oglądania wnikamy w emocje bohatera, obserwujemy jego reakcje i sposób radzenia sobie z chorobą, która praktycznie uniemożliwia prowadzenie jakichkolwiek badań. Pomimo, iż Stephen jest głównym bohaterem całej historii to Jane odgrywa istotną rolę. Jest przede wszystkim jego ostoją, wsparciem i motywacją w dążeniu do celu. Wraz z wkroczeniem w jego życie staje się główną bohaterką i można się pokusić o stwierdzenie, że momentami reżyser przesadził z kreacją jej postaci. Widz odnosi wrażenie jakby to właśnie Jane napędzała całą fabułę do przodu. Kochana i opiekuńcza żona zawsze stanie po stronie męża. Tutaj nie odgrywa roli nauka i fizyczne teorie. To emocje żądzą zarówno Stephenem jak i Jane. Jako młodzieniec nie chciał się wiązać z kobietą, bo znał konsekwencje. Odpychał ją jednak ta kiełkująca w nim miłość nie potrafiła wyrzucić Jane z pamięci. Brzmi melodramatycznie? Bo tak niestety jest. A dlaczego niestety? 
Spodziewałam się o wiele więcej. Chciałam poznać historię tego człowieka, a wątek miłosny praktycznie zajął całą fabułę. 







Nie mniej jednak ten film uważam za udaną produkcję. Jest on naprawdę wzruszający i skłania do refleksji. W wielu ckliwych romansach mamy dwójkę bohaterów, którzy borykają się z wieloma problemami po to by móc być razem. Tutaj zaś mamy styczność z postaciami z krwi i kości, osobami, które żyją naprawdę, a wiele wydarzeń odbiło piętno na ich dotychczasowym życiu. Przez to film nabiera jeszcze większego realizmu. Pokazuje jak łamać bariery, bo przecież każdego z nas może spotkać choroba bądź przeszkoda, którą jak wydawać by się mogło nie da się pokonać. Jednak to właśnie rodzina, przyjaciele czy partner wspierają nas w tym. Taką osobą w życiu Hawkinga była właśnie Jane. Kobieta podjęła się trudnego zadania w dodatku jako postać bardzo wrażliwa łatwo ulega skrajnym emocjom. Nic bardziej mylnego. Pomimo swojego młodzieńczego, beztroskiego usposobienia potrafiła być zrównoważona i zachowywać spokój. Felicity Jones należy docenić za ciekawe odwzorowanie postaci Jane. Ale to szczególne oklaski należą się Eddiemu Redmayne'owi. Postać pochłonęła go całkowicie, był niezwykle realistyczny. Wszystkie rozterki, które dusił w sobie Stephen Hawking przeszły niczym płaszcz na Eddiego. Tą rolą zdobył moje uznanie.





Wielka miłość, która kończy się jednak rozpadem- dokładnie to widz zobaczy na ekranie podczas oglądania Teorii wszystkiego. Kilka wad znika, a na ich miejsce pojawiają się łzy wzruszenia i wyrazy uznania dla twórców filmu. To historia na tyle inteligentna i intrygująca co sam główny jej bohater. Nie potrafiłam oderwać się od ekranu nawet na chwilę. Był czas na śmiech, na łzy i chwile zastanowienia. To wszystko dopełniła skomponowana muzyka. Filmem biograficznym bym tego nie nazwała, ale każdy odnajdzie w nim coś dla siebie, a kto wie może nawet cząstkę siebie?


Porusza, inspiruje, skłania do refleksji i wyciszenia.





Podsumowanie czytelnicze kwietnia + BOOK HAUL

Wstyd, wstyd, wstyd, wstyd. A dlaczego wstyd? Bo kwiecień był paskudny miesiącem pod względem czytelnictwa. Nie udało mi się przeczytać ani jednej książki. Ten kwiecień to naprawdę mi figla płatał, albo nauka, albo brak motywacji i chęci do robienia czegokolwiek. Na szczęście maj zaczęłam pozytywnie z dużą dawką energii, więc liczę, że kilka ciekawych pozycji wpadnie w moje łapki :) Dlatego też moje podsumowanie połączę z haulem zakupowym, zdobyczami bibliotecznymi i pożyczonymi :)





W kwietniu kupiłam 5 książek :)

1. Ułaskawienie John Grisham - upolowane w Biedronce po niskiej cenie. Autor pisze kryminały prawnicze, więc moja chęć sięgnięcia po jego dzieła się wzmogła.

2. Najdłuższa podróż Nicholas Sparks - również upolowane w Biedronce. Jak wiecie przygodę z tym autorem rozpoczęłam od Listu w butelce i bardzo mi przypadł do gustu jego styl pisania. Film był średni, ale mam nadzieję, że pierwowzór mnie zachwyci.

3. City of Bones Cassandra Clare - czyli oryginał pierwszego tomu serii Dary Anioła tejże autorki ( link do recenzji pierwszego tomu znajdziecie tutaj ) 

4. Pani Noc Cassandry Clare - początek nowej serii w świecie Nocnych Łowców. Długo czekałam na tą książkę, a moja radość kiedy ją w końcu miałam w łapkach była nie do opisania :) 

5. Red Lipstick Monster. Tajniki makijażu. Ewa Grzelakowska- Kostoglu - oglądam kanał tej pani już od dobrych 2 lat, czerpie od niej wiele inspiracji jak i pomysłów na kreatywne makijaże. Nie miałam tego poradnika w planach zakupowych jednak nie żałuję tego ustępstwa, bo naprawdę warto ;)


Zdobycze biblioteczne prezentują się w ten sposób :




1. Księżniczka z lodu Camilla Lackberg - ceniona autorka kryminałów z dość obszernym dorobkiem literackim. Nasłuchałam się samych pochlebnych opinii, wymagania mam spore, więc zobaczymy czy im sprosta.

2. Theodore Boone. Młody prawnik. John Grisham - kolejny kryminał tego autora tym razem rozpoczynający serię z prawnikiem Theodorem Boonem. Jestem ciekawa co takiego zmaluje tutaj Grisham. Opis zwiastuje dobrą powieść. Pozostaje to sprawdzić w praktyce.


A teraz mały dodatek :) Jako wielbicielka muzyki wszelkiej maści i jak ja to siebie lubię nazywać ,,koneser muzyczny'' nie potrafię wejść do sklepu z tanimi płytami i wyjść z pustymi rękami. Tak też było kiedy pojechałam do Niemiec i trafiłam do Media Marktu.




1. Nevermind Nirvana 

2. Wretched and Divine Black Veil Brides

3. Apocalyptic love Slash



I tak oto prezentują się moje zakupy i zdobycze. Troszkę zaszalałam w kwietniu, ale w maju nie planuję żadnych zakupów. Zobaczymy jak to wyjdzie w praniu :) A jak Wasze podsumowania? Ile Wam się udało przeczytać książek? A ile kupić? Dzielcie się ze mną w komentarzach :)


Życzę dobrej passy w kolejnym miesiącu, samych ciekawych pozycji i by portfele nie odmówiły Wam posłuszeństwa :)


Wasza Adaline



Space Book TAG




Kosmos pozostaje zagadką dla ludzkości, ale wciąż pragniemy odkryć każdą jego tajemnicę. Astronomia ciekawi mnie od dawna, więc jak tylko zobaczyłam, ze istnieje taki TAG to stwierdziłam, że nie ma co się zastanawiać tylko warto go zrobić :) W końcu podróże międzygalaktyczne samemu to zły pomysł. Dlatego wskakujcie w kaftany i wsiadamy na statek :)


1. Słońce, czyli książka z gorącym bohaterem/ bohaterką.

Wskazałabym tutaj Utratę Rachel Van Dyken i głównego bohatera Westona. Jest to nie tylko mężczyzna z wielkim sercem i niepowtarzalną wrażliwością, ale również obiekt westchnień wielu kobiet. Łobuzersko uśmiechnięty przystojniak, który roztopi serce niejednej przedstawicielce plci pięknej :)






2. Merkury, czyli mała, ale duża książka

Na mojej półce jest jedna taka książka. Misery autorstwa Stephena Kinga. Niby niepozorne małe wydanie kieszonkowe, a jednak napisane przez autora, który cieszy się ogromną sławą, bo jego dzieła królują na listach bestsellerów. Jeszcze nie poznałam historii głównych bohaterów Misery, jednak mam nadzieję, że mi się to uda. Jak nie w tym życiu to w kolejnym :)







3. Wenus, czyli książka z dobrą główną bohaterką.

Pierwsza osoba, która mi przyszła na myśl to Celeana ze Szklanego Tronu. Sarah J. Mass stworzyła bohaterkę odważną, momentami ironiczną z zewnątrz, która kryje w swym wnętrzu piękno i wrażliwość. Jest połączeniem tak skrajnych myślę emocji. Nie okazuje strachu. Oby było jeszcze więcej takich bohaterek, zrobią Celeanie niezłą konkurencję :)






4. Ziemia, czyli dość duża, ale przyjazna książka

 Pani Noc Cassandry Clare liczy sobie ponad 800 stron. Jest opasłym tomiskiem, ciężkim i niewygodnym do noszenia w torebce, ale pomimo tylu mankamentów i tak zmuszam się do noszenia tego ciężaru. Dlaczego? Bo kryje za sobą wspaniałą historię, a jak dobrze wiecie jestem bezkrytyczna wobec tej autorki toteż kolejny powrót do świata Nocnych Łowców napawa mnie szczęściem :)
Kto jeszcze nie sięgnął po serię Dary Anioła to serdecznie zachęcam :)





5. Mars, czyli książka bliska Twojemu sercu

Taką książką, a raczej serią są Rywalki Kiery Cass. Jako mała dziewczynka czytałam wiele bajek o księżniczkach, noszących przepiękne suknie, posiadających nienaganne maniery i wyniosłe charaktery. Tutaj mamy zupełną odwrotność. America nie jest typową kokietką, ale dopiero się tego uczy. Fabuła książki została osadzona w nowopowstałym państwie. Mamy tutaj konflikty zbrojne, skrajne emocje, walkę o serce księcia, ale i miłość, która wymaga dojrzałych decyzji. Zdecydowanie miło wspominam lekturę tej serii :)




6. Jowisz, czyli największa cegła w Twojej bibliotece 

Diuna Franka Herberta. Otrzymałam tą książkę od mojej nauczycielki polskiego z gimnazjum na koniec roku. Co prawda jeszcze jej nie przeczytałam, ale ciekawi mnie co takiego kryje za sobą ten grubasek :)






7. Saturn, czyli po prostu książka nie z tej ziemi


Historia zapisana na kartach powieści Czarne Serce autorstwa Elisi Puricelli Guerry jest dosłownie nie z tej ziemi. Pomyśl co by było gdyby bohater Twojej ukochanej powieści nagle zmaterializował się i stanął przed Tobą oferując pomoc w poszukiwaniu zaginionej ciotki? Brzmi tajemniczo i dziwnie, nieprawdaż? A to właśnie przydarzyło się głównej bohaterce :)




8. Uran, czyli książka z niebieską okładką


Niezbędnik Obserwatorów Gwiazd Matthew Quicka :)






9. Neptun, czyli najdłuższa seria z całej kolekcji

Kilka serii kompletuję, jak również jestem w trakcie czytania kolejnych tomów. ale udało mi się jedną serię zakończyć i caluteńka stoi na mojej półce. Jest to nic innego jak Dary Anioła Cassandry Clare :)







Tak wyglądają moje typy. Czytaliście którąś z tych książek? Jeśli tylko macie ochotę to zachęcam do stworzenia swojej własnej listy, a zobaczycie jaka to przyjemna zabawa :) 
A z okazji dzisiejszego święta uchwalenia Konstytucji 3 maja życzę każdemu Polakowi pogodnych dni i miłego świętowania :)


Cudownego zaczytanego dnia kochani!

Wasza Adaline