piątek, 29 stycznia 2016

Thomas Harris ,,Milczenie owiec" ~ Recenzja książki

Witajcie kochani!
Moje ferie powoli dobiegają końca więc pora zabrać się za załatwianie zaległych spraw czy obowiązków. Planowanie jest jedną z czynności, które darzę niewiarygodną sympatią także z przyjemnością się do niego zabiorę :) 
Dzisiaj na tapetę rzucamy nie byle jaką książkę. Wciągająca, intrygujaca, tajemnicza, a nawet momentami przerażająca... o czym mówię? Przekonajcie się sami :)





Zarys fabuły :

Fala morderstw opanowała Stany Zjednoczone. Jednak mordercą nie jest przewidywalny. Z zimną krwią zabija kobiety i ściąga z nich skórę. Każdy z popełnionych czynów wydaje się niezrozumiały i pozornie bez związku. Młoda, początkująca funkcjonariusza FBI i jednocześnie studentka kryminologii jak również psychologii, Clarice Starling, wyrusza na poszukiwania sprawcy. Musi uciec się do pomocy zbrodniarza Hannibala Lectera.

Kim tak naprawdę jest tajemniczy morderca i pseudonimie Buffalo Bill? 
W jakim celu dopuścił się tych magnetycznych zbrodni?

Sięgając po tą książkę starałam się nie wędrować po zakamarkach Internetu by znaleźć jakiekolwiek informacje. Moja reakcja miała być autentyczna, a wiecie jak to jest gdy trafi się przypadkowo na spoiler. Dlatego wzięłam kubek z herbatą, rozsiadłam się wygodnie i zabrałam za czytanie.
Clarice Starling jako ,,świeżynka" w branży spisała się całkiem nieźle. Twardo stąpająca po ziemi kobieta, na twarzy której ani razu nie odmalowało się przerażenie co w obliczu takich wydarzeń jest niebotycznym wyzwaniem. Harris również docenił w tej powieści szanownego doktora psychiatrę, Hannibala Lectera. Człowiek o wybitnej inteligencji, morderca-kannibal- i jak tu go nie kochać?
Autor z niebywałą wnikliwością przedstawił portret mordercy od strony psychologicznej. Postacie N kartach ,,Milczenia owiec" to inteligentne jednostki gdzie większość opowiedziała się po stronie Zła. Momentami nawet przyłapałam się na tym, że intryguje mnie bardziej ,,ciemna strona mocy". Od Zła nie da się uciec, tkwi w nas głęboko, a czasem sami nie zdając sobie sprawy dajemy jemu nad nami przewagę. Zaczynamy coraz głębiej analizować jego istotę. Fascynujemy się nim...
Pozycja wciągnęła mnie od pierwszych stron chociaż początkowo autor bawi się narracją jednak jest to do zniesienia. To był mój pierwszy thriller, ale nie ostatni. Tylko boję się, że nie znajdę już nic tak dobrego by dorównało piórze Harrisa. Zamierzam również obejrzeć film na podstawie ,,Milczenia owiec" a jeśli oglądaliście to będę wdzięczna za opinie :)

Czytaliście ten najgłośniejszy thriller ostatniego dziesięciolecia? Wolicie jego filmową adaptację czy jednak pozostającej wciąż w klimacie książki? Zachęcam do dzielenia się opiniami w komentarzach :)

Pozdrawiam Was serdecznie i życzę miłego weekendu!

Wasza Adaline

czwartek, 21 stycznia 2016

,,Tequila z Cortazarem'' czyli wywiad z Markiem Kellerem

Witajcie moi drodzy!

Dzisiaj mam dla Was cos troszkę innego niż dotychczasowe recenzje. Otóż mam przyjemnosć zrecenzować na swoim blogu książkę otrzymaną od wydawnictwa Fabuła Fraza za którą serdecznie dziękuję. Będzie to jeden z pierwszych wywiadów jaki czytałam, więc mam nadzieję, że taka forma spodoba się Wam, moim czytelnikom. Bez zbędnego przedłużania, przejdźmy do sedna :) 
             








Kim tak naprawdę jest Marek Keller? Postać o, której warto dowiedzieć chociaż kilka istotnych informacji. Przede wszystkim jest polskim marszandem, na przełomie lat 60. i 70. występował na deskach Teatru Pantomimy Henryka Tomaszewskiego jak również należy do Zespołu Piesni i Tańca ,,Mazowsze''. A dlaczego jeszcze warto się nim zainteresować? Otóż ten filantrop licytował na aukcjach pamiątki po wybitnym polskim kompozytorze Fryderyku Chopinie. Przeznaczył na nie ponad cztery miliony złotych. Wszystkie zdobycze oddał na własnosć warszawskiemu Muzeum Chopina.

Marek Keller miał za przyjaciół wielu artystów, czy biznesmenów takich jak np.: Julio Cortazar, Juan Soriano, Krystynę Jandę czy Krystynę Mazurównę.
Jesli chodzi o walory estetyczne tej ksiażki to ma ich naprawdę mnóstwo. Jest bogato ilustrowana, czcionka jest przystępna dla każdego czytelnika w dodatku na końcu są dodatki do całego wywaidu w postaci listów Marka Kellera i Jerzego Andrzejewskiego. Pozycja jest też podzielona na kilka sekcji, więc zachowany porządek dodatkowo umila czytanie. Marszand wspomina w nich zawierane przyjaźnie, związki, potknięcia czy przygody. Komu polecałabym tą książkę? Cóż, uważam, że to pozycja przeznaczona dla osób starszych, mam tutaj na mysi głównie dorosłych. Do mnie ta książka nie przemówiła. Postać samego Kellera owszem, intryguje jak również wzbudza kontrowersje, ale jednak nie tego spodziewałam się po lekturze tej pozycji. W każdym razie wywiad dobrze przeprowadzony, książka i zebrane w niej elementy podobają mi się, ale to nie to czego poszukuję.

A Wy znacie postać Marka Kellera? Sięgnęliscie po książkę? Jesli tak to dzielcie się opiniami w komentarzach :) Z chęcią wysłucham Waszego zdania :)

Życzę Wam miłego dnia i do zobaczenia w kolejnym poscie :)
Buziaki!

Wasza Adaline

środa, 13 stycznia 2016

Nicholas Sparks ,,List w butelce'' ~ Recenzja ksiażki

Witam Was cieplutko!

Szkoła goni, czasu mało, a oceny już na semestr wystawione. Do końca tygodnia mam jeszcze lekcje, więc to oznacza tylko jedno: Upragnione ferie! Sympatykiem zimy nie jestem, ale jedynym miesiącem jaki jeszcze przetrawiam jest styczeń. Postaram się pod koniec przygotować podsumowanie czytelnicze i zakupowe.
A teraz wyruszamy w wyprawę by odnaleźć magię prawdziwej miłosci :)





Zarys fabuły:

Rozwiedziona kobieta posiadająca syna, dziennikarka i pragnąca doznania prawdziwej miłosci romantyczka - Taka jest Theresa Osborne. Mieszka w Bostonie. Pewnego dnia gdy razem z przyjaciółką i jej mężem wybiera się na urlop do Cape Cod, podczas porannego biegu na plaży, odnajduje szklaną butelkę z listem w wewnątrz. Okazuje się, że jest to miłosny list do zmarłej żony, której imię było Catherine. Theresa wzrusza się podczas czytania i postanawia za wszelką cenę odnaleźć tego człowieka, który kocha tak mocno, będąc wiernym swej ukochanej.

Czy Theresie uda się odkryć tożsamosć mężczyzny? Czy pisząc się na taką przygodę jest gotowa na finał?


Cieszę się, że własnie pierwszą książką Sparksa po jaką sięgnęłam był ,,List w butelce''. Główni bohaterzy uczą się kochać siebie nawzajem. Mamy tutaj narrację zarówno ze strony Theresy jak i Garetta. Zauważamy jego konflikt z samym sobą, walczy by w jego sercu nie zawitał nikt prócz Catherine. Jednak podczas pierwszego spotkania zainteresował się Theresą, a wraz z rozwojem akcji możemy obserwować tylko wzrost napięcia między nimi. Przeżywają wzloty i upadki, radosci i smutki. Ale czy kochają siebie na tyle mocno by poswięcić wszystko dla drugiej osoby?
Autor złamał mi serce. Dosłownie poćwiartował i wrzucił do smietnika. Takiego zakończenia nawet się nie spodziewałam. Płakałam jak bóbr, zamknęłam książkę i odłożyłam na półkę by nie trzymać jej w dłoniach, bo sprawiało to jeszcze większy ból. Sparks odnajduje się swietnie w narracji żeńskiej, co mnie mile zaskoczyło. Bohaterów pod żadnym pozerem nie nazwałabym banalnymi. Oboje wiele przeżyli, dotknęło ich wiele zła, ale potrafią z podniesioną głową isć naprzód. 
Początkowo obawiałam się lektury, ponieważ zazwyczaj zaczytywałam się w romanse gdzie na pierwszy plan występowała pierwsza, nastoletnia miłosć. Niemniej jednak w końcu się przemogłam i co z resztą widać: Zakochałam się na zabój. 
Książka zachwyci każdego czytelnika. Bez wyjątku. Naprawdę warto po nią sięgnąć. Niektórzy mogą odnaleźć w niej schemat, lecz uwierzcie mi na słowo: To cos zupełnie nowego...


Życzę Wam miłego dalszego tygodnia! Osobom, które mają ferie, dużo wypoczynku i czytelniczych chwil. 

Do zobaczenia w kolejnym poscie, buziaki!

Wasza Adaline

piątek, 1 stycznia 2016

Rainbow Rowell ,,Fangirl'' ~ Recenzja książki + FANGIRL TAG

Książka tak słodka, że nawet na twarzy największego gbura zakwitnie usmiech :)

Zapraszam!






Zarys opowiesci:

Wren i Cath to siostry bliźniaczki „podobne” do siebie jak ogień i woda. Wren chce w życiu spróbować wszystkiego. Lubi imprezować, randkować i poznawać nowych ludzi. Cath woli siedzieć w ich wspólnym pokoju i pisać fanfiction do książki, która zawładnęła całym jej światem. Jest fanką nastoletniego czarodzieja Simona Snowa. Wróć! Jest Prawdziwą Fanką, która… ma swoich własnych fanów, bo pisze fanfiki o Simonie.
Mimo że tak różne, dziewczyny są nierozłączne. 
Gdy bliźniaczki rozpoczynają naukę w college’u, ich drogi się rozchodzą – Wren nie chce już mieszkać z siostrą. Cath musi opuścić swój bezpieczny świat i stawić czoła rzeczywistości. Na swojej drodze spotyka Reagan (Cath prędzej dogadałaby się z Marsjaninem niż z nią) i wiecznie uśmiechniętego Levi’ego  oraz panią profesor od kreatywnego pisania.
 * Materiał zaczerpnięty ze strony lubimyczytac.pl *

Przyznam się bez bicia, że nawet nie miałam w planach czytać tej książki. Słyszałam o niej mieszane opinie , więc podeszłam do sprawy z dystansem i postanowiłam chwilowo ją sobie odpuscić. Jednak moja dobra znajoma pewnego dnia przyniosła mi ją do szkoły z zamiarem pożyczenia na ten czas wolny od wszelkich prac domowych, sprawdzianów itd. Kiedy w domu wypakowałam ją z plecaka, powiedziałam do siebie ,, Raz kozie smierć, może nie będzie aż tak źle jak sądziłam''. I powiem Wam cos więcej, było o niebo lepiej niż się spodziewałam! Wybitnym literackim dziełem bym tego nie okresliła, ale spędziłąm przy niej sympatyczny wieczór i nie żałuję żadnej sekundy przeznaczonej na jej czytanie. Bardzo lekka lektura w odbiorze, poza tym bohaterowie łączą w sobie wiele cech, które doceniam w wykreowanych przez autorów postaciach. Zdecydowanie moje serce zdobył Levi. Ten uroczy blondyn z czupryną rozkochał mnie w sobie już od kiedy wręczył Cath swój starbucksowy specjał. Z resztą jest chłopakiem z wrodzoną dobrocią i optymizmem wymalowanym na twarzy. I powiedzcie mi jak można go nie lubić? :D
Główna bohaterka, zamknięta w sobie dziewczyna, izolująca się od społeczeństwa, momentami mnie denerwowała, ale z czasem znalazłam z nią wspólny język. Fanfików może nie piszę, ale jestem fangirl i rozpiera mnie duma z tego powodu ;)

A Wy czytaliscie Fangirl? Utożsamiacie się z jedną z bliźniaczek? Dzielcie się wrażeniami w komentarzach :D

A teraz przy szła pora abyscie poznali moje odpowiedzi na pytania do FANGIRL TAG :)

1. Kim jest Fangirl?

Nie ma takiej ogólnej definicji tego pojęcia ;) Tym słowem okresla się osobę, która na tyle jest zwariowana na punkcie danej serii książek bądź filmów czy seriali, że przeżywa emocje razem z bohaterami, pisze swoje własne historie z tymi postaciami nazywane fanfikami. Ekscytuje się za każdym razem gdy wyjdzie nowa książka z danej serii, film lub kolejny odcinek serialu. A czy ja jestem Fangirl? Oczywiscie ;) Seria ,,Dary Anioła'' i ,,Diabelskie Maszyny'' to nie tylko moje ulubione książki. Uwielbiam swiat wykreowany przez panią Clare. Czytałam te pozycje nie raz, oglądałam film wiele razy i czekam na serial.

2. Twoje fandomy

Trochę tego jest ale na pewno należę do fandomu Potterhead ( fani Harry'ego Pottera), Demigods ( fani Percy'ego Jacksona), Twihardsn ( fani Zmierzchu), MoonWalkers ( fani Michaela Jacksona), Parawhore ( fani Paramore), Tributes ( fani Igrzysk Śmierci), BVBArmy ( fani Black Veil Brides), The Tenneesee Kids ( fani Justina Timberlake'a). Jak widzicie troszkę tego jest, a zapewne zapomniałam jeszcze o kilku. Należę głównie do fandomów książkowych i muzycznych.

3. Kiedy i od czego zaczęła się Twoja przygoda z tym fandomem?

Hoho tutaj mogłabym zaszaleć z tym pytaniem i wymienić Wam moją przygodę z każdym po kolei, ale wybiorę sobie jeden. Więc opowiem moją historię związaną z BVBArmy. Otóż początek miał miejsce jakies 4 lata temu kiedy dowiedziałam się od mojej kuzynki, że w ogóle istnieją. Wtedy jeszcze słuchałam o wiele łagodniejszych melodii. Ale kiedy tylko do moich uszu dotarły pierwsze dźwięki ,, Nobady's Hero'' to dosłownie wpadłam jak sliwka w kompot. I tak własnie słucham ich już regularnie od tamtego czasu. Zmienili moje życie diametralnie, dzięki tekstom ich piosenek zaczęłam inaczej spoglądać na rzeczywistosć. 




4. Najmilsze wspomnienie związane z fandomem

A tu niespodzianka, bo nie mam takiego konkretnego. Na żadnym koncercie nie byłam obecna, Jednak na stronie facebookowej jest naprawdę grono przesympatycznych ludzi, którzy robią niezwykłe rzeczy na urodziny chłopaków. Administratorki organizują zloty, konkursy i różne ciekawe przedsięwzięcia. Naprawdę czuję się posród nich jakbym miała jedną, wielką, fandomową rodzinkę :D


5. Fandomy z których wyrosłas/opusciłas?

Jesli fanów Muminków można nazwać fandomem to tak ;) Wyrosłam już z nich, chociaż bardzo miło powracam do lat dzieciństwa.

6. Twoje OTP

I znów jestem w kropce. Ale tutaj wybiorę sobie inny z fandomów do których należę. Więc moim OTP jest zdecydowanie Katniss i Gale, bohaterzy Igrzysk Śmierci. Wszystkie zwolenniczki i zwolenników Peety przepraszam z góry, ale w moim sercu od zawsze i na zawsze będzie Gale. 

7. Twój fandomowy chłopak/mąż?

Nikogo tutaj nie zdziwię: William Herondale to mój jedyny i niepowtarzalny mąż. Bezapelacyjnie!





8. Spotkanie z fikcyjną postacią/ celebrytą?

Kiedy mam za duży wybór fikcyjnych postaci to zazwyczaj się gubię. Ogólnikowo powiem, że najchętniej zobaczyłabym każdą postać z książek, do których fandomu należę :D

9. Czy ktos cię kiedys krytykował/ wysmiewał za to, że należysz do danego fandomu?

Na szczęscie obracam się wsród osób  oczytanych i jeszcze nie spotkałam się z żadną krytyką ze strony osób z mojego otoczenia.

10. Udało ci się kogos zarazić?

Moją przyjaciółkę, kilku znajomych i to nie tylko dziełami pani Clare, ale również Riordana czy Rowling ;) Nawet nie wiecie jaka duma mnie rozpiera na mysl o tym.

To było ostatnie pytanie z tego TAGu. Wiem, odrobinkę skakałam między fandomami, ale mam nadzieję, że przymkniecie na to oczko ;)
Jako, że Nowy Rok już się zaczął to z tego miejsca życzę Wam wszystkiego co najlepsze, spełnienia wszystkich marzeń nie tylko tych książkowych, dużo zdrówka i usmiechu na twarzy :D

Pozdrawiam cieplutko!

Wasza Adaline