piątek, 25 września 2015

GONE Zniknęli. Faza pierwsza : Niepokój ~ Recenzja książki

Cześć i czołem kochani!
Mój zastój czytelniczy dał mi spokój i na nowo wróciła mi chęć czytania. Co prawda czasu nadal brak jednak znajduję chociaż piętnaście minut w ciągu dnia aby przeczytać coś co nie jest stroną z podręcznika od historii lub od WOSu. 
,, Niezwykła, trzymająca w napięciu historia. Naprawdę kocham tę książkę!". Tak o powieści Michela Granta mówi Stephen King. A jaka jest moja opinia ?



Autor ~ Michael Grant
Tytuł oryginału ~ Gone
Cykl ~ Gone ( tom I )
Wydawnictwo ~ Jaguar
Data wydania ~ 23 września 2009
Liczba stron ~ 528
Kategoria ~ fantastyka, dystopia, zjawiska nadprzyrodzone


Zarys powieści :
Zastanawialiście się kiedyś co by się stało gdyby z całej powierzchni ziemi zniknęli dorośli i dzieciaki, które przekroczyły wiek piętnastu lat ? Wszyscy lekarze, nauczyciele, strażacy... Nagle młodzież jest zmuszona do życia w ETAP-ie, czyli Ekstremalnym Terytorium Alei Promieniotwórczych. Sam wraz ze swoimi przyjaciółmi starają się przetrwać w zaistniałych warunkach, jednak chłopak skrywa tajemnicę. Otóż, posiada tajemniczą, magiczną moc, która w obliczu zaistniałych wydarzeń może okazać się jego zgubą. Wraz z Astrid, jej młodszym braciszkiem Pet'em, Edilio i Quinnem próbują stawić czoła dzieciakom z Perdido Beach, bo ich przywódca Cain za wszelką cenę chce mieć przy sobie Sama.

Jak potoczą się ich losy ? Czy zdążą uciec z magicznej bramy zanim w dniu swoich urodzin znikną ?

Dojrzałam tę powieść podczas mojej własnej wycieczki po bibliotece. Nie ukrywam, że sięgnęłam po nią za sprawą pana Kinga, bo ufam jego rekomendacjom. Książka początkowo niemiłosiernie mi się dłużyła. Trudno było się wbić w tą historię i zatracić w pełni. Mniej więcej za połową te powieści w końcu się to udało. Byłam spragniona poznania dalszych losów bohaterów. Szczególnie interesował mnie wątek przeszłości głównego bohatera Sama. Praktycznie to co dotychczas o sobie wiedział, co wpajała mu matka było kłamstwem. Na nowo odkrywa całą prawdę. 
Więź pomiędzy Astrid, a jej bratem również zapadła mi w pamięć. Pomimo młodego wieku dziewczyna została zmuszona przez życie opiekować się chorym na autyzm bratem. Co zaskakujące, małemu Peecie udało się uratować jej skórę nie raz :) Ale tutaj już zamilknę, bo polecą spojlerki ;)
W powieści mamy również nakreślony wątek miłosny pomiędzy Samem, a Astrid. Bieg wydarzeń wystawiał ich uczucie na próbę, ale to tylko wzmocniło relację tej dwójki.

Kiedy niebezpieczeństwo czuć w powietrzu, każdy martwi się o siebie. Czy dzieciaki będą w stanie połączyć siły czy może rozpęta się wielka wojna pomiędzy nimi ?

Michael Grant potrafi trzymać czytelnika w niepewności, co dodaje charakteru całej powieści. Jestem podekscytowana możliwością przeczytania kolejnych tomów. Polecam serdecznie tę serię! Nie zniechęcajcie się tylko dobrnijcie do końca ;)

Czytelniczego weekendu moi drodzy!


A.

niedziela, 20 września 2015

Recenzja przedpremierowa ~ ALASCOSA. Iluzja Rzeczywistości

Cześć książkoholicy ?

Czy tylko mnie ten wrzesień tak szybko mija ? Niedawno zaczął się rok szkolny, a już mamy prawie październik. Niewiarygodne :) Cały dzionek przesiedziałam na działce, rozkoszując się dobrą pogodą. Jeszcze nie odnotowałam oznak zbliżającej się jesieni, ale podejrzewam, że już niedługo to się zmieni :) A z czym dzisiaj do Was przywędrowałam ? Z kolejną recenzją, lecz nie byle jakiej książki. Autora Wam nie zdradzę ( a jestem przebiegła :D ) gdyż zostałam poproszona o dyskrecję, ale już kiedyś wspominałam o tej osobie w osobnym poście, więc szukajcie ;) 

Zarys fabuły :

Bohaterką książki jest prawie osiemnastoletnia Anastazja Veronica Quinton. Mieszka wraz ze swoją matką Danielle. Obecnie jest rok 2369, daleka przyszłość. Ale czy coś się zmieniło ? Cóż praktycznie nic, prócz tego, iż władzę sprawuje król. 
Anastazja nie jest zwyczajną nastolatką. Płynie w niej krew mieszańca- jest pół czarodziejką, pół człowiekiem, a jej przyjaciele- Cris, Sami i Olivier to dampiry, czyli pół ludzie, pół wampiry. Pewnego dnia dostaje dziwny telefon od Sami. Dziewczyna zaczyna się niepokoić. Lecz to dopiero początek tego co zgotował dla niej los. Okazuje się, że Anastazja była wychowywana przez przyjaciółkę rodziny, którą przez lata uważała za matkę. Jej biologiczna rodzicielka umarła gdy dziewczyna była dzieckiem. Ojciec Anastazji- Albertos jest wampirem, a jednocześnie królem Krainy Demonów. Dziewczyna przyswaja te informacje z trudem. 
Okazuje się, że władzę w Krainie Demonów przejął okrutny Mark. Napadł na królestwo i wyrzucił Albertosa z zamku. Anastazja jest jedyną szansą na odzyskanie tronu...

Czy dziewczyna pomimo tych szokujących informacji zdecyduje się podjąć zadania i pomóc odzyskać władzę ? 


Moja opinia :

Ta pozycja bez wątpienia ląduje na mojej liście ULUBIONE KSIĄŻKI 2015. Po prostu zauroczyłam się historią Anastazji. Dziewczyna odkrywa prawdę o sobie, daje się wplątać w całą sytuację, poznaje swoje umiejętności. 
Najbardziej zaintrygował mnie wątek z listami od Lucasa. Tajemniczy mężczyzna od dwóch lat wysyłał Anastazji listy, chciał się z nią spotkać. Och, ten facet kupił moje serce od samego początku :D Kochany, troskliwy, uparty.. KONIEC! Bo się rozpłynę ;) Moją sympatię wzbudził również przyjaciel Lucasa, Hunter. Ta aroganckość nadawała inny temperament rozdziałom w których się pojawiał.
Styl autorki jest lekki, przyjemny w odbiorze. Czytało mi się szybko co ostatnio jest rzadkością :) ( zdradzę Wam tylko tyle, że autorka jest w moim wieku..)
Magiczny świat Kemptown pochłanął mnie całkowicie. Książka ma zaledwie 198 stron komputerowych co dla mnie jest zbrodnią autora wobec czytelnika. 
Pragnę, aby wkrótce ta pozycja znalazła się na półkach w księgarni :) Z orzyjemnością sięgnęłabym po nią ponownie. Dlatego jeśli jakiekolwiek wydawnictwo xzyta mojego bloga to niech wiedzą : TA KSIĄŻKA ZNAJDZIE WIELU SWOICH ZWOLENNIKÓW WŚRÓD WSPÓŁCZESNEJ MŁODZIEŻY I NIE TYLKO, WIĘC KIERUJĘ APEL, ABY JAK NAJSZYBCIEJ TRAFIŁA DO DRUKU!!!

Krótko, ale treściwie ;) Zachęciłam Was do przeczytania ? A może już ktoś kiedyś słyszał o tej pozycji ? Piszcie komentarze :) Z chęcią poczytam Wasze refleksje :)

A tymczasem miłego i zaczytanego wieczorka :)

A.

poniedziałek, 14 września 2015

,,Wybacz mi, Leonardzie'' Matthew Quick ~ Recenzja książki

Cześć misiaki :*

Ostatnio coraz częściej zauważam u siebie dobry humor. Kolejny tydzień szkoły za nami , rozpoczął się nowy, a na dworze pogoda dopisuje i w ogóle nie widać oznak zbliżającej się szybkimi krokami jesieni. Ja z niecierpliwością czekam, aż będę mogła w jesienny wieczór zrobić sobie kawę, otulić się kocem i czytać. 
Ale nie o tym dzisiejszy post. Otóż chciałabym Wam przybliżyć treść pewnej książki. Wywarła na mnie nie tylko bardzo pozytywne wrażenie, ale również pozwoliła mi zrozumieć pewne problemy, z którymi dotychczas się nie stykałam.



Autor ~ Matthew Quick
Tytuł oryginału ~ Forgive me, Leonard Peacock
Cykl ~ Moondrive
Wydawnictwo ~ Otwarte
Data wydania ~ 8 października 2014
Liczba stron ~ 408
Kategoria ~ Literatura młodzieżowa

Zarys fabuły :

Bohaterem powieści Matthew Quick'a jest Leonard Peacock. Poznajemy go w momencie jego osiemnastych urodzin. Nie jest on jednak przeciętnym nastolatkiem. Z okazji przekroczenia wieku dojrzałości, chłopak szykuje prezenty dla swoich przyjaciół, goli głowę na łyso, a co najbardziej dziwi, zabiera pistolet swojego zmarłego dziadka do szkoły by zamordować kolegę z klasy. Celem jego zachowań, jest rozliczenie się z przeszłością, jak również z dorosłymi u których nie znajduje zrozumienia. Jego matka pracuje jako projektantka w Nowym Jorku i sporadycznie bywa w domu, a ojciec Leonarda- były muzyk, wpadł w alkoholizm i narkotyki. 
Chłopak jest zagorzałym fanem filmów z Humphreyem Bogartem. Ogląda je wraz ze swoim sąsiadem, razem cytują kwestie bohaterów. Jak głosi opis z tyłu '' W świecie Leonarda nie ma miejsca na kompromisy, wszystko jest albo czarne, albo białe...''

Jakie prezenty przygotował dla swoich przyjaciół Leonard ? Co wyniknie z jego planów ?

Już od pierwszych stron tej powieści pokochałam Leonarda. Dlaczego ? Bo jestem w stanie się z nim utożsamić. Sama czasem twierdzę, że dorośli nie tylko nie są w tanie mnie rozumieć, ale przede wszystkich nawet się nie starają. Ale to tylko jeden aspekt za który naprawdę doceniam tą książkę. 

Jestem wdzięczna mojej przyjaciółce, że poleciła mi kolejną książkę pana Quicka. Po Niezbędniku obserwatorów gwiazd styl pisania tego autora nie trafił w moje gusta. Książka mi się dłużyła, wynudziłam się przy niej na śmierć. Dlatego Wybacz mi, Leonardzie tak mnie zaskoczyła. Autor podjął się trudnego tematu- alkoholizm, brak zrozumienia wśród swoich autorytetów jakimi są rodzice czy też nauczyciele oraz  izolowanie się od społeczeństwa. Osób dotkniętych tego typu problemami jest mnóstwo, a najwięcej jest wśród młodych. 
Ta powieść pomaga nam, czytelnikom, zrozumieć umysł bardzo wrażliwego chłopaka, który nie boi się zadawać trudnych pytań. 
Odnalazłam w niej cząstkę siebie. Starałam się zawsze należeć do społeczemstwa, być aktywna i komunikatywna lecz w środku czułam, że to nie jestem ja. 

Komu polecam tą książkę ? Każdemy wrażliwcowi, artyście, samotnikom zamkniętym w sobie, osobom, które nie boją się zadawać trudnych pytań i oczaekiwać na nie odpowiedzi. Poruszyła mnie historia Lea i z pewnością sięgnę po tą pozycję po raz kolejny ;)

Czytaliście ? Polecacie ? Dzielcie się w komentarzach, a jeśli macie bloga to z chęcią przeczytam Waszą opinię na forum.

A.

poniedziałek, 7 września 2015

Saga Księżycowa. Cinder ~ Recenzja książki

Hej !

Rozpoczął się kolejny tydzień szkoły. Już zdążyłam zaklimatyzować się w nowym miejscu. Nauczyciele są dość surowi, ale nie narzekam :) 
Nie rozwodząc się dłużej, przejdę do tematu postu. Dziś na tapetę rzucam ,,Cinder'' Marissy Meyer. Zapraszam!







Autor ~ Marissa Meyer
Tytuł oryginału ~ Cinder
Cykl ~ Saga Księżycowa ( tom I)
Wydawnictwo ~ Egmont Polska
Data wydania ~ 17 października 2012
Liczba stron ~ 440
Kategoria ~ fantasy, science-fiction


Zarys fabuły :

Cinder mieszka w  Nowym Pekinie wraz ze swoją macochą i dwiema przybranymi siostrami- Peony i Pearl. Akcja powieści rozgrywa się w czasie, gdy w Nowy Pekin został zdziesiątkowany przez tajemniczą zarazę, na którą póki co żaden lekarz nie zna antidotum. Cinder pracuje jako mechanik, jednak nie jest ona zwykłą nastolatką. Otóż dziewczyna jest cyborgiem i jednocześnie obywatelką drugiej kategorii przez co  można stwierdzić, iż jest pełnoprawną własnością swojej okrutnej macochy. Cinder nie zna swojej przeszłości, zna tylko strzępki informacji. Trafiła do swojej przybranej rodziny za pośrednictwem męża jej matki, który przyprowadził ją do domu. Pewnego dnia kiedy Cinder pracuje na targu, przy jej stanowisku pojawia się przystojny książe Kai- następca tronu, prosząc aby mechanik naprawiła jego cyborga. Dalszy bieg wydarzeń spowoduje, że Cinder pozna swoją prawdziwą tożsamość, znajdzie się w samym środku niebezpiecznej, międzygalaktycznej walki z bezlitosną królową Luny. Zostanie zmuszona do wyjawienia sekretów swojej przeszłości, bo w innym przypadku, jej przyszłość jest bardzo wątpliwa...

Moja opinia :

Książkę początkowo znalazłam na portalu lubimyczytać. Opis i nieszablonowa okładka od razu zwróciły moją uwagę. Ostateczną zachętą do przeczytania stała się promocja na której dorwałam ją za 7 zł! Stwierdziłam, że jak nie teraz, to nigdy się za nią nie zabiorę. Więc praktycznie od razu podeszłam do czytania. Język autorki jest naprawdę lekki, bardzo przyjemny w odbiorze. A sama fabuła jest jedną wielką mieszanką. Łączy w sobie klasyczną baśń jaką wszyscy znamy z dzieciństwa z science- fiction rodem z Gwiezdnych Wojen. Każdy czytelnik znajdzie w niej coś dla siebie. Główny wątek został ciekawie poprowadzony, a dialogi zachwycają. Nie raz śmiałam się podczas czytania. Niespodziewane zwroty akcji dopełniają tę książkę. 
Czytając czułam się jak mała dziewczynka, bo niby standardowy schemat rodem z baśni, a jednak pani Meyer wprowadziła coś nowego, niezwykłego co jednak przyciąga uwagę. W dodatku bohaterowie są genialnie wykreowani. Cinder jest mądrą, inteligentną i wygadaną postacią. Któż by nie chciał taki być ? ;) Och, no i postać męska... Książe Kai. Skradł moje serce od pierwszych stron. Cóż, jestem zbyt kochliwa.
Reasumująjc, polecam tą książkę, bo każdy znajdzie coś w niej dla siebie. Nutka romansu, międzygalaktyczna walka, klimat baśni... Mieszanka wybuchowa, a jednak porywa czytelnika do ostatniej kartki :)

Jeśli zachęciłam Was do sięgnięcia po Sagę Księżycową,  piszcie w komentarzach :) Ja tymczasem wracam do studiowania podręcznika z historii.

Miłego dzionka i dużo uśmiechu :D

A.