piątek, 21 sierpnia 2015

,, Papierowe miasta'' John Green ~ Film czy książka ?


Jeśli ten post będzie chaotyczny, pojawi się dużo powtórzeń, to są 
one  spowodowane emocjami, które jeszcze kłębią się w mojej głowie po obejrzeniu ekranizacji kolejnej książki John'a Green'a ;)

Hejka ;)

Jak zapewne widzicie po tytule posta i kolażu powyżej, poruszę temat dotyczący ostatnio bardzo głośnej ekranizacji. Tak, lubiany i ceniony przez młodzież autor książek- John Green, doczekał się kolejnej adaptacji filmowej jednego ze swoich dzieł. ,,Gwiazd naszych wina'' uznaję, za naprawdę udane odzwierciedlenie książki. A jak jest z ,,Papierowymi Miastami'' ? Przekonajcie się sami ;)




Autor ~ John Green
Tytuł oryginału ~ Paper Towns
Cykl/ Seria ~  Myślnik 
Data wydania ~ 5 czerwca 2013
Wydawnictwo ~ Bukowy Las
Liczba stron ~ 400
Kategoria ~ literatura młodzieżowa
Tłumaczenie ~ Renata Biniek

Zarys fabuły :

Quentin Jackobsen to najnormalniejszy w świecie nastolatek. Ma sprecyzowany plan na przyszłość- studiować medycynę, przed trzydziestką mieć żonę i dzieci. Obraca się w towarzystwie dwóch najlepszych przyjaciół- Bena i Radara. Naprzeciwko domu Quentina mieszka Margo Roth Spiegelman- dziewczyna, w której chłopak zakochał się będąc jeszcze dzieckiem. Kiedy Margo wprowadziła się do miasta będąc jeszcze dzieckiem,  przyjaźniła się z Quentinem, jednak kiedy oboje dorośli, stracili ze sobą kontakt. Margo stała się najpopularniejszą osobą w szkole, a Quentin pozostał w cieniu. Lecz pewnej nocy do domu chłopaka przez okno wchodzi Margo, oznajmiając, że potrzebuje samochodu i chce aby nastolatek wraz z nią  wziął udział w tajemniczej i misternej kampanii odwetowej.Quentin z początku jest sceptycznie nastawiony do szalonego pomysłu byłej przyjaciółki, ale zgadza się jej towarzyszyć. Gdy ich nocna wyprawa dobiega końca, przyjeżdżają do domów i rozstają się. Następnego dnia Quentin dowiaduje się, że Margo zniknęła w tajemniczych okolicznościach. Jednak dziewczyna zawsze kiedy znika zostawia pewne wskazówki, aby bliscy wiedzieli, że jest bezpieczna. Tym razem zostawiła je dla Quentina aby  ją odnalazł. Chłopak idąc śladem, który wyznaczyła Margo odkrywa, że nie jest ona tym za kogo ją uważał.

Czy Quentin znajdzie Margo i w końcu odważy wyznać jej swoje uczucia?

Styl Johna Green'a łączy w sobie klasyczny ,, żargon młodzieżowy'' i humorystykę treści przez co książka staje się bardziej atrakcyjna w oczach nastolatków. Powieść jest o odnajdywaniu samego siebie w świecie gdzie każdy jest ,,z papieru'' a otaczająca nas rzeczywistość to jedno, wielkie ,,papierowe miasto''. Ta pozycja pokazuje nam ile są w stanie zrobić dla nas prawdziwi przyjaciele ( Lacey była w stanie przejechać 5 tysięcy kilometrów aby odnaleźć Margo). Książka nie kończy się takim standardowym happy-endem co po raz kolejny zaskakuje czytelnika. Według mnie nie ma w niej również powielanego schematu, jest najzwyczajniej oryginalna. Wciągnęła mnie historia Margo i Quentina. Przewracałam kartki książki z coraz większą ekscytacją i pragnieniem poznania dalszych przeygód tych dwóch postaci. Seria Myślnik zmusza młodego odbiorce do własnych refleksji, do wyciągania wniosków z czytanej lektury.

Kilka cyatatów z tej powieści utknęło w mojej pamięci, a oto one :


Nic nigdy nie zdarza się tak, jak to sobie wyobrażamy. [...] Z drugiej strony, jeśli sobie niczego nie wyobrażasz, nigdy nic się nie wydarza.



Odchodzenie jest przyjemne i czyste, tylko kiedy zostawia się za sobą coś ważnego, coś, co miało dla nas znaczenie. Kiedy wyrywa się życie razem z korzeniami. Ale tego nie da się zrobić, dopóki nasze życie nie zapuści korzeni.

Zawsze wydawało mi się absurdalne, że ludzie chcą się z kimś zadawać tylko dlatego, iż ten ktoś jest ładny. To jakby wybierać płatki śniadaniowe ze względu na kolor, a nie na smak. […] Ale nie jestem ładna, nie z bliska, w każdym razie. Na ogół im bardziej ludzie się do mnie zbliżają, tym mniej staję się dla nich atrakcyjna.

Więc teraz pora aby porównywać tę książkę z jej równie popularną ekranizacją, ale najpierw kilka informacji co do filmu :




Reżyseria ~  Jake Schreier
Scenariusz ~ Scott Neustadter, Michael H. Weber
Gatunek ~ Romans
Produkcja ~ USA 
Premiera ~ 31 lipca 2015
Obsada ~ Cara Delevingne, Nat Wolff, Austin Abrams, Justice Smith, Halston Sage, Jaz Sinclair

Uff, przebrnęliśmy przez część informacyjną, więc teraz pora na moje odczucia. Wychodząc z kina, nie potrafiłam wydobyć z siebie żadnego słowa. Czym to było spowodowane ? Nie mam bladego pojęcia :) Owszem, film zrobił na mnie jako takie wrażenie. Szczególną uwagę ( jak chyba w każdej adaptacji) zwróciłam na muzykę wykorzystaną na potrzeby ekranizacji. Jak dla mnie autor odwalił kawał dobrej roboty komponując ścieżkę dźwiękową. Jeśli zaś chodzi o aktorów, to może nie zagrali na miarę Oskara, ale dobrze się spisali. Nat Wolff faktycznie stworzył bezbarwną wersję Quentina Jackobsa. W książce, chłopak był wyraźnie zarysowaną postacią, zaś w filmie najzwyczajniej mi przeszkadzał. Na uznanie zasługuje tutaj Cara Delvingne. Jak dla mnie ,, idealna Margo''. Zachowała tą tajemniczość i wyjątkowość postaci, która tak bardzo interesowała czytelnika. Nie przerysowała jej co trzeba oddać. Odnosząc się do reszty postaci mogłabym powiedzieć, że jak dla mnie byli neutralni. Prócz Bena, który niezwykle mnie bawił, to niespecjalnie zwracałam na nich uwagę.

Jak już wspominałam wcześniej, film ma pewne ubytki. Przez cały czas jego trwania, miałam wrażenie, że scenariusz nie ma prawie nic wspólnego z książką, prócz tytułu i imion postaci. Wiele sytuacji zostało pominiętych lub nie wziętych pod uwagę. Więc co z tego, że film został dobrze zrobiony ?

Pomimo tych dość znaczących wad, był on ciekawy i zaskakujący ( przynajmniej dla osób, które nie miały styczności z książką). Dobra adaptacja chociaż czuję lekki niedosyt po seansie...

To byłoby na tyle jeśli chodzi o moją opinię. Rozgadałam się, ale ze mną już tak jest jeśli chcę zawrzeć wiele informacji w swojej wypowiedzi. 
Oglądaliście ,,Papierowe Miasta'' ? Jakie są Wasze wrażenia ? Podzielcie się w komentarzach ;)

Tymczasem miłego dnia :)

A.


,,Możesz się przekonać, jakie to wszystko jest sztuczne.Nie jest nawet na tyle trwałe by je nazwać miastem z plastiku. To papierowe miasto. Mówię ci, tylko popatrz, Q : popatrz na te wszystkie ślepe zaułki, ulice, które zawracają same na siebie, wszystkie te domy wybudowane po to, by się rozpaść. Na wszystkich tych papierowych ludzi mieszkających w swych paoierowych domkach i wypalających swoją przyszłość, byle tylko siedzieć w cieple. Na wszystkie te papierowe dzieciaki pijące piwo, które kupił im jakiś menel w papierowym całodobowym. Każdy jest opętany manią posiadania przedmiotów. Cienkich jak papier i jak papier kruchych. No i wszyscy ci ludzie. Mieszkam tu osiemnaście lat i ani razu w swoim życiu nie spotkałam kogoś, komu zależałoby na czymkolwiek istotnym...
  

6 komentarzy:

  1. Przyznam bez bicia, że nie czytałam ŻADNEJ książki Zielonego. Zniechęciłam się przez film "Gwiazd naszych wina". Bardzo nie lubię takiego typu filmów i książek, więc nie zdecydowałam się na sięgnięcie po jakąkolwiek książkę jego autorstwa. Kolejną jego książką, której recenzje czytałam był tytuł "Will Grayson, Will Grayson". Tu znowu odtrącił mnie wątek homoseksualny, który podobno jest obecny w tej książce. O reszcie nie czytałam, ale tak się złożyło, że przeczytałam pierwszy raz cokolwiek o "Papierowych miastach" właśnie przed chwilą.
    Spodziewałam się jakiegoś płytkiego romansu, a tu wychodzi na to, że jest zbudowana dość ciekawie zapowiadająca się intryga. No i nie sprawia wrażenia książki o banalnej fabule. Poważnie się zastanowię nad przeczytaniem c;

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja szczerze mogę wyznać, że styl Johna Green'a jak najbardziej jest w moim klimacie :) ,Will Grayson, Will Grayson'' to faktycznie pozycja z wątkiem homoseksualnym, ale nie jest on tak rażący, bardziej ona skupia się na problemach takich ludzi niż na samej sferze homoseksualnej. ,,Papierowe miasta'' są zupełnie inną książką, niż reszta green'owskich dzieł. Naprawdę warto to przeczytać :)

      Usuń
  2. Tak samo jak osoba wyżej nie czytałam nigdy żadnej książki pana Greena. "Gwiazd naszych wina" oglądałam film, i choć mi się spodobał, boję się, że książka po prostu mnie wynudzi - wiadomo, znam zakończenie, znam wszystkie wzruszające momenty, więc co to za przyjemność? "Will Grayson, Will Grayson", wiesz co, nawet miałam ochotę, ale nie wiem, czy to książka dla mnie. Czy ten wątek jest poruszany m. in. pomiędzy bohaterami, czy tylko wspomniany? "Szukając Alaski" została mi zaspoilerowana i od tej pory nie mam ochoty po nią sięgać. "Papierowe miasta" są jedyną książką Zielonego, na jaką mam ochotę i niestety w mojej bibliotece jest tylko jedna, w dodatku ktoś miał ją oddać w czerwcu. Coś mi z tym nie po drodze :D

    OdpowiedzUsuń
  3. ,,Gwiazd naszych wina'' różni się od filmu. Wiele momentów zostało pominiętych. Jeśli zaś chodzi o ,,Will Grayson, Will Grayson'' to narracja jest prowadzona z dwóch stron- willa graysona i Willa Graysona. Jeden z nich jest homoseksualistą i on sam przedstawia swój związek. Warto czekać na ,,Papierowe miasta'' ;) Pozdrawiam ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Fajny artykuł :) Mimo wszystko proza Greena to chyba nie do końca moje klimaty ;)
    A tak poza tym to nominowałem Cię do zrobienia Tagu:
    http://mybooktown.blogspot.com/2015/08/my-little-pony-book-tag.html
    Było by fajnie gdybyś go zrobiła, ale jak nie chcesz to nie musisz :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :) Jak to mówią, o gustach się nie mówi :) Dziękuję za nominację, za chwilkę zerknę :)

      Usuń