poniedziałek, 4 września 2017

Beata Pawlikowska ,,W dżungli podświadomości'' - Recenzja książki

Cześć!

Nazwisko tej autorki jest Wam wszystkim zapewne znane, ponieważ stykamy się z nim zarówno w telewizji, jak i w radiu oraz także kiedy odwiedzamy YouTube, a jej kanał wyświetla nam się na głównej stronie. Kobieta, która w swoim życiu wiele przeżyła i mając za sobą taki bagaż doświadczeń postanowiła pisać książki i dzielić się swoimi sposobami na szczęście z innymi. Ale czy warto sięgać po książkę Beaty Pawlikowskiej? Przekonajcie się sami :)





,,W dżungli podświadomości''

Kategoria: Poradnik
Seria: W dżungli podświadomości (tom I)
Wydawnictwo: G+J
           Data wydania: 20 marca 2013
          Autor: Beata Pawlikowska
                    Cena okładkowa: 31,90 złoty





Zarys fabuły:

 Przez trzydzieści lat obserwowałam mój umysł.
Czym jest podświadomość? Jak działa? Jaki ma na mnie wpływ?
Skąd się bierze samotność, kłamstwa i zdrady?
Dlaczego zakochiwałam się w niewłaściwych facetach?
Skąd brały się uczucia i myśli, których nie chciałam mieć? I czy to można zmienić?
Robiłam eksperymenty, uczyłam się na własnych błędach i naprawiałam swoją duszę.
Teraz już wiem.

To co myślisz i to co robisz, czy jesteś zdrowy czy chory, czy jesteś szczęśliwy czy nie - to wszystko zależy od twojej podświadomości.
A ja ci wyjaśnię jak to działa i jak to można zmienić.
Beata Pawlikowska.

źródło opisu: http://www.gjksiazki.pl/szukam.html




***

,,W dżungli podświadomości'' rozpoczyna cykl książek o tym, w jaki sposób zmienić swoje nastawienie do życia, co zrobić, by zaczęło nam się chcieć. Autorka dzieli się ze swoimi czytelnikami własnymi doświadczeniami z nałogami czy związkami. W to wszystko wplata jeszcze to jak ludzka podświadomość wpływa na kolejne pokolenia. 
Przyznam się, że typowych poradników nie czytam, ponieważ jestem zdania, że najlepiej jest zacząć działać, a nie tracić czas na wyszukiwanie książek, które będą potrafiły nas zagonić do pracy. Ale kupiona za śmieszna cenę w księgarni ta pozycja czekała na mnie na półce już rok, a wakacje wydały mi się świetnym momentem na sięgnięcie po coś co zazwyczaj uważałam za stratę czasu. Co pragnę zauważyć na początku Beata Pawlikowska pozwoliła sobie na luźną kompozycję i cała książka nie uległa korekcie. W ten sposób można odnieść wrażenie, że całość jest czymś kompletnie chaotycznym, gdzieniegdzie mało składnym i na początku ciężko było mi się wbić w tą książkę, a przede wszystkim przyzwyczaić się do języku autorki. Jednak mniej więcej w połowie powoli wszystko stawało się dla mnie jaśniejsze. 


,, Kochać potrafi dopiero ten, kto nie czuje już w sobie żadnej pustki ani braku.''


Beata Pawlikowska nie zaskakuje nas niczym, rady wydają się proste i banalne, a powtarzająca się rada dotycząca porannych, dziesięciominutowych spacerów zaczyna czytelnika nudzić. Jednak nie tylko na tym warto się skupić. Autorka porusza tematy miłości, rodziny, uzależnień od alkoholu, seksu oraz narkotyków czy gwałtu. Tym samym podaje jeden, konkretny powód dlaczego człowiek wpada w uzależnienia i jak walczyć z podświadomością, która zakodowała w sobie fałszywe informacje, rzekomo pomocne dla nas. 





I tylko to mogę zaliczyć na plus tej książce, bo moje początkowe zadowolenie z czytania z czasem zaczęło przeradzać się w coraz większą niechęć, ponieważ  pozycja jest dość chaotyczna, a rady są oczywiste. Beatę Pawlikowską lubię słuchać i czuję jej optymizm bijący nie tylko w jej audycji, ale również w sposobie pisania, jednak jej książki to zdecydowanie nie moja bajka. Wiadomo, czasami człowiekowi niewiele potrzeba do tego by zmotywować się do spełniania swoich celów, ale skoro wiem, że muszę się za siebie wziąć i zacząć coś robić, to dlaczego mam tracić 3-4 godzinki na przeczytanie książki o tym skoro te stracone minuty mogę poświęcić na samorozwój? Właśnie. 
Zdecydowanie bardziej preferuję formę postów na blogu niż tego typu poradników. Jest to moje pierwsze spotkanie z tą autorką, ale jej książki to nie mój klimat. Zdecydowanie przyjemniej czytało mi się Reginę Brett, czy teraz ,,Potęgę podświadomości''.
Zaś jeśli chodzi o Beatę Pawlikowską to zostaje tylko przy jej poradnikach do nauki języków.


Czytaliście coś tej podróżniczki? A może tak jak ja wolicie jej kursy językowe? Piszcie :) 

Zaczytanego dnia!

Wasza Adaline  

piątek, 25 sierpnia 2017

Remigiusz Mróz ,,Wotum nieufności'' - Recenzja książki

Moi drodzy!

Polityka jest tematem dość kontrowersyjnym, a publiczne wyrażanie się w mediach co do swoich poglądów może budzić wiele sprzecznych reakcji ze strony innych osób. Jak dobrze wiecie, cenię sobie książki Remigiusza Mroza i naprawdę fantastycznie bawię się podczas lektury. Tym razem w moje ręce po raz pierwszy wpadła książka z gatunku political fiction. Czy i tym razem Mróz podołał zadaniu i stworzył historię wciągającą czytelnika do ostatniej strony?





,,Wotum nieufności''

Kategoria: Kryminał,Political fiction
Seria: W kręgach władzy (tom I)
Wydawnictwo: Filia
           Data wydania: 11 stycznia 2017
          Autor: Remigiusz Mróz
                    Cena okładkowa: 39,90 złoty





Zarys fabuły:

 Marszałek sejmu, Daria Seyda, budzi się w pokoju hotelowym, nie pamiętając, jak się w nim znalazła ani co się z nią działo przez ostatnich dziesięć godzin. Jest przekonana, że stała się ofiarą manipulacji, ale nie wie, kto ani dlaczego może za nią stać.

Tymczasem Patryk Hauer, wschodząca gwiazda prawicy, podczas prac komisji śledczej odkrywa polityczny spisek sięgający najistotniejszych osób w kręgach władzy.

Seyda i Hauer znajdują się po przeciwnych stronach sceny politycznej. Dzieli ich wszystko, ale połączy jedna sprawa… 

***

Nie miałam dotychczas styczności z książką poruszającą stricte tematy politycznych potyczek, tajemnic i utargów. A ta książka jest tym przesiąknięta. Autor zupełnie jak baczny obserwator opisuje to co dzieje się na polskiej scenie politycznej wykreowanej w jego umyśle. Tutaj nie ma miejsca na pomyłki, każde potknięcie i każda sytuacja może zostać odwrócona przeciwko oponentowi, a zanim się obejrzy władza przeleci mu przez palce. Daria Seyda w wyniku pewnych okoliczności obejmuje tymczasowo stanowisko prezydenta RP, jednak nie wie, że zanim zdąży zagrzać miejsce na fotelu prezydenckim, Patryk Hauer, młody i ambitny początkujący polityk, zamierza zasięgnąć po władzę i nie zawaha się użyć wszelkich środków. Tym sposobem czytelnik wnika w sam środek batalii politycznej, zaczyna wnikać w intrygi sejmowe, a przede wszystkim ze zniecierpliwieniem przewraca każdą stronę by tylko dowiedzieć się jaki będzie wynik tej bitwy.
Co trzeba przyznać i co podkreślam w każdej recenzji książek z dorobku tego autora, Remigiusz Mróz w niesamowicie lekki sposób kreuje fabułę. ,,Wotum nieufności'' gabarytów jest sporych, ale czytanie jej zajęło mi dzień, bo wciągnęłam się na tyle, że zwykła, codzienna czynność wydała mi się niemożliwa jeśli nie towarzyszyła mi w niej ta powieść. Trudność przysporzyło mi momentami słownictwo polityczne oraz nawiązania do scen politycznych innych krajów. Zalecałabym by po tę książkę sięgały osoby, które chociaż troszkę są zorientowane w tym temacie, ponieważ innym może to nieco utrudnić czytanie. 
Bohaterowie również zasługują na uznanie. Są to silne jednostki nie przebierające w środkach. Poznajemy postacie nie tylko od strony zawodowej, ale również prywatnej, a to życie nie zawsze jest usłane różami. Nagle osoby, które wydawały nam się kimś pozytywnym, zrzucają maskę i odkrywają swoją prawdziwą twarz.
Remigiusz Mróz po raz kolejny udowadnia nam, że jego książki to coś po co naprawdę warto sięgnąć. Każdej, którą miałam okazję przeczytać, mogę przylepić metkę gwarancji dobrze określonej fabuły, genialnie wykreowanych bohaterów oraz świetnych zwrotów akcji, które nadają mocnego tempa. Gorąco polecam.

Lubicie książki Remigiusza Mroza? A może ,,Wotum nieufności'' będzie pierwszą jaką przeczytacie? 
Życzę Wam miłego, zaczytanego dnia!

Wasza Adaline 

piątek, 18 sierpnia 2017

R.K. Lilley ,,Uziemieni'' - Recenzja książki

Dzień dobry!

Po raz pierwszy od dawna poczułam urok wczesnego wstawania i oglądania tego jak świat budzi się do życia. Powiem Wam, że wspaniałe uczucie wtedy ogarnia człowieka, zatem polecam wczesne pobudki :) A tym razem opowiem Wam co nieco o zwieńczeniu serii, której bohaterowie poznali się w przestworzach...





,,Uziemieni''

           Kategoria: Romans, erotyka
            Seria: W przestworzach (tom III)
Wydawnictwo: Editio
           Data wydania: maj 2017
      Autor: R.K. Lilley
                          Cena okładkowa: 39,90 złoty





Zarys fabuły:

 Trzecia część bestsellerowej trylogii, opowiadającej o namiętnej miłości Jamesa i Bianki!

Choć dzieli ich wszystko, nie mogą oprzeć się wzajemnemu przyciąganiu. On — bogaty, inteligentny i władczy mężczyzna z trudną przeszłością i magnetycznym spojrzeniem. Ona — chłodna i wyniosła stewardessa, skrycie marząca o miłości. Poznają się w trakcie lotu. On wprowadzi ją w pociągający świat dominacji i ekstazy, ona pokaże mu, czym jest prawdziwa miłość.
Historia Jamesa i Bianki zmierza w stronę burzliwego zakończenia.

Bianca nie jest w stanie zaprzeczyć swoim uczuciom. James zdał sobie sprawę, że Bianca jest dla niego najcenniejsza. Dziewczyna decyduje się zamieszkać z zabójczo przystojnym i magnetycznym miliarderem, chociaż przeczucia mówią jej, że niebezpieczeństwo jeszcze nie zostało zażegnane... Bianca nie może pozbyć się przeczucia, że czyha na nią niebezpieczeństwo. Przyszłość jest mglista i pełna niewiadomych, a przeszłość kochanków nie daje o sobie zapomnieć.
Jak będą wyglądały ich pierwsze wspólne kroki w chmurach i jak zakończy się ich gorący, podniebny romans? Zatrać się w namiętności, strachu i mrocznych sekretach. Poznaj finał niebiańskiej miłości i pozwól zabrać się na ostatni lot!

źródło opisu: http://helion.pl/ksiazki/uziemieni-r-k-lilley,uziemi.htm
 

***

Po literaturę erotyczną sięgam rzadko, ponieważ jest ona dla mnie tylko i wyłącznie formą odpoczynku i uwolnienia umysłu od głębszego myślenia. Z takim też założeniem podeszłam do ,,Uziemionych'', więc nie oczekiwałam zbyt wiele o tej powieści.
Znów wracamy do rzeczywistości pięknej stewardessy i obserwujemy rozwój jej związku z Jamesem. Na jaw wychodzą kolejne brudy z jego przeszłości, a Bianca zostaje wrzucona w ten wir i nie wiadomo czy poradzi sobie z taką dawką informacji. 
Jak w dwóch poprzednich tomach to Bianca denerwowała mnie najbardziej, tak tym razem muszę przyznać, ze James objął prowadzenie. Tak apodyktycznego i władczego mężczyzny nie spotkacie w żadnej innej książce, a Grey przy nim wymięka. Momentami miałam ochotę rzucić książkę w kąt albo przekartkować strony gdzie tylko on się pojawiał. Oczywiście były momenty kiedy okazywał wiele czułości i troskliwości Biance co mnie nieco uspokajało. Co mogę zaliczyć na plus to w tym tomie możemy bliżej poznać relację łączącą Stephana z Biancą. Pojawiają się retrospekcje z przeszłości. Widać jak silna więź łączy tę dwójkę i jak wiele są w stanie dla siebie poświęcić. Prawdziwa damsko-męska przyjaźń.





Coś co również mnie się bardzo podobało to wątek z podróżą do Japonii. Autorka ze szczegółami opisała miejsca gdzie byli nasi bohaterowie, nie szczędząc tam pikantnych szczegółów. 
Lekkie pióro R.K. Lilley sprawia, że książkę połykamy w mgnieniu oka, a ostatnie strony jeszcze szybciej. Były momenty napięcia, były momenty wzruszenia. Podsumowując, mogę Wam tą serię polecić jako doskonałe oderwanie się od rzeczywistości. Przebrnęłam przez kilka powieści erotycznych, które coraz to częściej możemy oglądać na naszym polski rynku i ,,W przestworzach'' jest jedna z lepszych choć co warto zaznaczyć, nie należy mieć wygórowanych oczekiwań wobec tych książek. Nie mniej jednak, miłe czytadło.


Zakochałem się najpierw w twoich oczach, gdyż dostrzegłem w ich głębi drugą połowę swojej własnej duszy.


Czytaliście poprzednie części serii ,,W przestworzach''? A może lubicie inne książki z literatury erotycznej? 
Zapraszam serdecznie na recenzje dwóch poprzednich tomów:

Tom I 



Zaczytanego dnia!

Wasza Adaline

wtorek, 15 sierpnia 2017

Magdalena Witkiewicz ,,Czereśnie zawsze muszą być dwie'' - Recenzja książki

Kochani!

Wakacje nieodłącznie kojarzą nam się z ciepłym klimatem, słońcem i piaskiem pod palcami. Ale to nie są jedyne oznaki trwającego lata. Ta pora roku obfituje w przepyszne owoce, wszelakich kolorów, które ozdabiają nasze stoły i zachwycają podniebienia. Uwielbiam wiśnie, maliny oraz dojrzewające w słońcu czereśnie. I dzisiaj właśnie opowiem Wam co nieco o tym dlaczego czereśnie muszą chodzić parami. Zapraszam!





,,Czereśnie zawsze muszą być dwie''

Kategoria: Literatura polska, powieść obyczajowa
Seria: --
Wydawnictwo: Filia
           Data wydania: 10 maja 2017
          Autor: Magdalena Witkiewicz
                    Cena okładkowa: 36,90 złoty





Opis książki:

 Drzewo czereśni potrzebuje
innego drzewa, aby rosnąć i dawać owoce.
Tak jak człowiek, gdy kocha – rozkwita.

Zosia Krasnopolska otrzymuje w spadku od pani Stefanii zrujnowaną willę w Rudzie Pabianickiej. Rudera okazuje się domem z duszą uwięzioną w dalekiej przeszłości. Stary dom otoczony sadem – niegdyś bardzo piękny – kryje sekrety swoich mieszkańców. Zosia powoli zgłębia jego tajemnice. Kiedy na jej drodze pojawi się Szymon, odkryje najważniejszy sekret: dowie się, czym są prawdziwa przyjaźń oraz miłość. Zrozumie, że tak jak drzewa czereśni muszą rosnąć obok siebie, by wydać owoce, tak ludzie muszą się kochać, by ich wspólna droga przez życie miała sens.

Powieść o przeszłości zaklętej w każdym dniu i o darach, które otrzymujemy od losu, jeśli patrzymy także sercem…

Najnowsza powieść Magdaleny Witkiewicz to historia o tym, że nawet najbardziej niepozorna decyzja wpływa na nasze życie, a przeszłość zawsze wybrzmiewa w teraźniejszości. 

 źródło: lubimyczytac 


***

Niejednokrotnie podkreślałam to w recenzji pierwszej książki tej autorki, którą miałam przyjemność przeczytać, ale nie omieszkam wspomnieć o tym również tutaj. Magdalena Witkiewicz czaruje słowem i tworzy opowieść rodem usnutą przez miłą, starszą kobietę, która opowiada nam jak los splótł dwójkę ludzi, w jaki sposób zmieniło to ich życie. Tym razem historia została zamknięta w starej willi, którą wynajmuje młoda, zagubiona w swoim życiu kobieta Zosia Krasnopolska. Jest to bohaterka, której w szkole śmiało można było podpisać miano ,,kujona''. Zawsze słuchała rodziców, była grzeczną dziewczyną z ambicjami. Pewnego dnia jednak pewne wydarzenia zaprowadzą ją do domu pani Stefanii i wtedy nasza opowieść nabiera tempa. Starsza kobieta staje się najlepszą przyjaciółką dziewczyny, a zarazem jej spowiednikiem. Spędzają ze sobą wiele czasu i każda wolna chwila jest dla nich przyjemnością. Dlatego dziewczyna postanawia po śmierci kobiety wyremontować starą willę i zasnuć się w miasteczku z dala od ciągnącej się przeszłości. Nie wie jednak ile tajemnic skrywa za sobą oraz jak wielka miłość została pogrzebana za jej murami.
Po raz kolejny Pani Magda udowadnia, że polska scena pisarska pod względem książek obyczajowych ma się wręcz kapitalnie. ,,Czereśnie zawsze muszą być dwie'' to lekka lektura, którą przeczytamy w mig, ale wspomnienia i rozważania jakie towarzyszą nam podczas czytania pozostają z nami aż do samego końca. Do bohaterów z początku trudno jest się przywiązać, bo każde z nich jest nieodgadnione, ale im dalej brniemy w książkę tym coraz ciężej znosimy szczuplejącą ilość stron. Z Zosią utożsamiam się w wielu aspektach i naprawdę od razu zdobyła moją sympatię. Również zyskał ją później Szymon. Ujął mnie sposób w jaki autorka przedstawiła jego postać. Zdarzyło mi się uronić łzę podczas czytania rozdziału z jego retrospekcji życiowych. Mimo iż książka ma pewien schemat to tak ciepłej i romantycznej lektury nie czytałam już od dawna. Magdalena Witkiewicz w tak prostą historię wplotła bardzo istotne sprawy takie jak radzenie sobie ze śmiercią ukochanej osoby, dokonywanie złych lub dobrych wyborów. Każda osoba jaką los nam stawia na drodze ma pewien wkład w nasze życie i to właśnie pięknie zaprezentowała autorka. Ta powieść jest słodko-gorzką lekturą, bo mimo lekkiego tonu zdarzyło mi się uronić łzę i to nie jedną. Przeżywałam tę powieść przez długi czas, ale nie żałuję ani chwili poświęconej lekturze. I mam nadzieję, że to nie ostatnia książka pani Witkiewicz jaka wpadła w moje ręce.


A Wy czytaliście jakąkolwiek książkę Magdaleny Witkiewicz? Czy ,,Czereśnie...'' są już za wami? Piszcie komentarze, z przyjemnością poczytam :)

Za książkę serdecznie dziękuję mojej Mamie, która wie jak przekazać mi to co najpiękniejsze.

Życzę Wam książkoholicy dobrego, zaczytanego dnia i samych dobrych lektur do pożerania.

Wasza Adaline  

niedziela, 6 sierpnia 2017

FILMOTEKA - ,,Aż do kości'', czyli o potrzebie bycia akceptowaną

Dzień dobry kochani!

Temat zaburzeń odżywiania jest coraz to bardziej popularny, a za sprawą nowej produkcji Netflixa poznajemy go od podszewki i zaczynamy rozumieć o co tak naprawdę w tym wszystkim chodzi. Zatem o co chodzi?






Film przedstawia historię nastoletniej Ellen, która zmaga się z problemami odżywiania. Notorycznie się głodzi, wykonuje katorżnicze ćwiczenia, które powodują siniaki na jej plecach oraz uporczywie liczy kalorie, sprawdzając przy okazji stan swojej wagi. Dziewczyna przeszła przez wiele ośrodków oraz terapii jednak wszystkie kończył się tym samym, czyli brakiem poprawy w jej stylu życia. Dodatkowo jedyną osobą na którą może liczyć Ellen jest jej siostra, ponieważ zarówno matka jak i ojciec z macochą nie potrafią zrozumieć dziewczyny, rozdmuchują temat i rzucają jedną, tą samą radą : ''Zacznij po prostu jeść''. Niestety, nie jest to takie łatwe jak im się wydaje. Ellen trafia do ośrodka doktora Williama Beckhama, gdzie poznaje innych anorektyków. Lekarz słynie z niekonwencjonalnych metod leczenia. 
Czy dziewczynie uda się wrócić do stanu sprzed choroby? Czy odbuduje szwankujące relacje z rodziną?


 Nie mogłam jeść, i to nie z obawy przed utyciem, ale dlatego że dusił mnie ten chory, smutny świat. Wypełniał mnie i nie pozostawiał miejsca na jedzenie.- Judith Fatallah


Anoreksja jest chorobą z którą zmaga się wiele nastolatek. Pozornie każdemu z nas wydaje się, że zna tę chorobę, że przyczyny jej powstania w umyśle, bo to choroba głównie psychiczna, są oczywiste. Jednak ten film dokładnie pokazuje, że to co dotychczas wydawało nam się oczywiste, zaczyna skłaniać nas do refleksji. Produkcja bywa momentami przekoloryzowana, przedstawiona nieco bardziej jako oderwanie od rzeczywistości, ale ten film jest przede wszystkim podróżą po umyśle anorektyczki. Obserwujemy to co rodzi się w jej głowie, a miedzy wierszami możemy wyczytać co tak naprawdę jest przyczyną tego, że Ellen nie je.
,,Aż do kości'' powstał z pomocą osób z anoreksją co nadaje mu bardziej realnego charakteru. Na uznanie zasługuje tutaj Lily Collins, która stanęła na wysokości zadania, a autentyczności nadała jej nie tylko charakteryzacja, ale świetna gra aktorska. Alex Sharp jako Luke był takim jedynym, naprawdę pozytywnym akcentem tego filmu. Chłopak, którego wielką pasją jest taniec, zaczyna rozmawiać z Ellen i pomiędzy nimi rodzi się uczucie, ale nie jest to płytka relacja. Raczej coś metafizycznego. Widać również różnicę między nimi. Zmagają się pozornie z tym samym problemem, ale każde z nich jest inne. Do tego cały wątek z domem terapeutycznym. Miejscem, gdzie lekarz nie skupia się na chorobie pacjenta, a na samej jego osobie. Wyciąga z nich to co najlepsze i uczy kochać życia. 
Film jest smutny mimo dobrego zakończenia. Jest poważny i istotny dla każdego człowieka. Wydaje mi się, że każdy kto choć trochę chce zrozumieć istotę anoreksji powinien ten film obejrzeć i wyciągnąć wnioski. Naprawdę dobry film skłaniający do refleksji.


A Wy znacie ten film? Podobała Wam się Lily Collins w roli Ellen? Piszcie w komentarzach.

Życzę Wam miłego dnia

Wasza Adaline


środa, 2 sierpnia 2017

O lekturach obowiązkowych słów kilka + co sądzę o spisie lektur szkolnych według nowej podstawy programowej

Kochani książkoholicy!

Niektórzy mają je z sobą, inni właśnie napawają się okresem ich trwania, a jeszcze inni dopiero będą doświadczać ich prawdziwego smaku. Wakacje. Czas wolny, czas leniuchowania i leżenia do góry brzuchem. Przez przysłaniające promienie okulary przeciwsłoneczne, widzicie tytuł posta i myślicie: "Dziewczyno, nie masz litości?!'' Otóż ją mam i z tego miejsca przekonam Was, że ten temat nie musi nieodłącznie kojarzyć się z wizerunkiem polonistki w podeszłym wieku, dzierżącej linijkę w dłoni, nudnych lekcji języka polskiego czy koszmarnych kartkówkach z treści.




Po wakacjach wybieram się do trzeciej klasy liceum, zatem mam za sobą pewien bagaż doświadczeń związany ze szkolnymi lekturami. Przestarzałe okładki, które kryją za sobą nie zawsze ciekawą treść mogą nie jednego ucznia przyprawić o zawrót głowy. Przede wszystkim nie łudźcie się, że jak przeczytacie każdą lekturę szkolną to wyrośniecie na geniuszy, bo bazując tylko na takim zestawie, gwarancja kapitalnej przyszłości nie jest w Waszej kieszeni. Dodatkowym minusem, dla którego polski system oświaty znalazł rozwiązanie, jest kanon lektur. Dotychczas niezmienny od lat zestaw książek zamiast zachęcać młodzież do sięgnięcia po ciekawe lektury raczej budził niechęć. Do końca życia będę wdzięczna mojej polonistce z gimnazjum za to, że do standardowego kanonu, dorzucała jeszcze powieść młodzieżową bądź jakiś kryminał- zawsze było to urozmaiceniem dla ucznia i skłaniało go do dyskusji o przeczytanej książce. Czyli jak najbardziej zachęcało do czytania.
Inną sprawą są książki klasyczne dla danego gatunku. Otrzymawszy od swojej polonistki zestaw lektur obowiązkowych pokręciłam nosem i unosiłam ze zdziwieniem brwi. Wiadomo, lektury ogwiazdkowane przeczytać należy, ponieważ są one niezbędnikiem do zdania matury z tego przedmiotu. Ale okrajanie spisu do nich nie zawsze jest dobrym sposobem. ''Mistrz i Małgorzata'' jest lekturą pojawiającą się na rozszerzeniu z polskiego zatem osoby na poziomie podstawowym omijają tę lekturę szerokim łukiem. A to jest błędem, ponieważ możemy w niej odnaleźć masę motywów i nawiązań co może stanowić przykład dla maturzysty do rozprawki. Zgadza się?




Wracając jeszcze na chwilę do klasyków i lektur ogwiazdkowanych. Moją radą dla Was jest podchodzenie do tych lektur zadaniowo. Przyjemności z ich czytania czerpać nie musicie, ale jeśli wiecie, że trzeba ją przeczytać, by móc uzyskać dobrą ocenę, bądź lepszy wynik na końcowym egzaminie to nie wahajcie się i sięgnijcie. Obierzcie sobie taki cel. W moim przypadku taką książką była ''Lalka''. Podeszłam do niej czysto ''naukowo'', a ostatecznie zyskała miano jeden z moich ulubionych lektur. Inną kwestią są audiobooki czy ekranizacje, choć te ostatnie nie zawsze gwarantują dobre zapoznanie się z lekturą. Ale audiobook- jak najbardziej, a przyjemny głos lektora może pomóc w przyswojeniu treści.




Świetnym odpoczynkiem od zawiłego języka i przydługich opisów mogą być propozycje lektur książkowych jakie moglibyśmy przeczytać w wakacje bądź  w długie weekendy. Kto z Was zagląda do swoich podręczników z polskiego? Wiele z nich podaje propozycje kilku książek jakie można przeczytać, a które poruszają konkretny problem jaki można rozważać. A to powieści bardzo często wciągają do ostatnich stron. Choćby odnalezione przeze mnie ''Wichrowe wzgórza'' jako książka z nieszczęśliwą miłością.


Nowa reforma oświaty- TAK czy NIE?


Poruszę tutaj tylko kwestię lektur szkolnych. I tutaj jestem zdecydowanie na TAK. Lista jest zróżnicowana i zawiera wiele książek, które zachęcą młodzież do sięgnięcia po nie. Przede wszystkim znajdziemy tam zarówno książki starsze jak i nowsze. Tym samym nie jesteśmy zasypani ciężkimi w odbiorze starszymi lekturami, ale mamy również okazję odsapnąć od trudów języka. Czyli to o co nam najbardziej chodzi.




Są wśród książkoholików i czytelników zwolennicy jak i przeciwnicy lektur. Inni czytają każdą lekturę, a jeszcze inni oglądają każdą ekranizację. Ile ludzi tyle sposobów. Ale pamiętajcie przede wszystkim, że czytacie dla siebie samych. A jeśli nie przypada Wam do gustu język to podejdźcie do lektury jak do celu jaki należy osiągnąć, by pozyskać pewne korzyści. Kto wie, może pośród tylu ksiazek znajdziecie taką, która zostanie z Wami na całe życie?


Zaczytanego dnia!

Wasza Adaline 



sobota, 29 lipca 2017

Gilmore Girls Book Tag

Cześć wszystkim!

Większość z Was pewnie wie, jak bardzo w ostatnim czasie oszalałam na punkcie serialu, który w Polsce figuruje pod nazwą ,,Kochane kłopoty''. Z radością oglądam kolejne odcinki, śledząc losy matki i córki. Tak ukochałam sobie ten serial, że postanowiłam przetłumaczyć TAG książkowy, który na swój kanał wrzuciła Zoe ( link do jej filmiku znajdziecie tutaj)
Przepraszam z góry jeśli w tłumaczeniach będą pewne niedociągnięcia, ponieważ robiłam to po raz pierwszy.






Więc zaczynamy od pytania numer jeden :)





Tutaj wskazałabym Joannę Chyłkę, bohaterkę z cyklu prawniczego Remigiusza Mroza. Odznaczała się ona dość nietypowym poczuciem humoru i pewną dozą sarkazmu, ale mimo wszystko jest to jedna z moich ulubionych postaci, która przewija się na kartach książek pana Mroza


]


Portret Doriana Greya  Oscara Wilde'a wydaje mi się jedynym, najsłuszniejszym wyborem. Nie czytam zbyt wielu klasyków nad czym ubolewam i co staram się od tego roku zmienić, ale podczas lektury tej książki naprawdę stwierdziłam, że to kawał dobrej literatury. To opowieść o tajemnicy wiecznej młodości ukrytej w obrazie. Polecam gorąco wszystkim.




Wydaje mi się, że nie ma takiej książki, ponieważ wszelkimi perełkami dzielę się tutaj z Wami otwarcie. Ale mogę wskazać tutaj Zmierzch Stephanie Meyer z racji, iż pałam do niej ogromnym sentymentem i z chęcią wracam do historii ukrytej na kartach powieści. Jest to część mojego dzieciństwa, czyli jednego z najprzyjemniejszych okresów w życiu człowieka, więc mogę tutaj spokojnie oświadczyć, że od dzisiaj przestanę bać się przyznawać, że te książki mi się podobają.




Powieść Colleen Hoover Maybe Someday jest przepełniona muzyką dlatego wskażę tutaj Ridge'a, czyli głównego bohatera. Wiecie jak to mówią- ,,Chłopak z gitarą byłby dla mnie parą''. Akurat pod tym stwierdzeniem mogę się podpisać, bo ta postać trafiła na listę moich ulubionych męskich bohaterów w dodatku moja wrażliwość na muzykę spotęgowałą miłość do tej książki.




Gilbert Blythe z powieści Lucy Maud Montgomery Ania z Zielonego Wzgórza. Pewnie nikogo to nie zdziwiło, bo naprawdę uwielbiam Gilberta. Niestety, do tej pory miałam styczność z ekranizacją tej ksiązki oraz sporymi fragmentami, ale obiecałam sobie, że w te wakacje co najmniej dwa tomy muszę przeczytać. Bo Gilbert nie będzie czekał wiecznie.




Taką książką była Fangirl Rainbow Rowell. Pamiętam do dziś jak siedziałam pod kołdrą, z latarką w telefonie i dosłownie pochłaniałam strona za stroną tej powieści. Mimo iż nie utkwiła mi w pamięci tak bardzo i okazała się raczej lekką jednotomówką to ,,pożarcie'' jej było naprawdę miłym doświadczeniem.




Tutaj przy tym pytaniu mogę pokusić się o lekturę, bowiem Lalka Bolesława Prusa jest jedną z milej wspominanych przeze mnie lektur. Oczywiście, nie generalizuję, bo wiem, że wielu osobom ta książka również się podoba jednak w moim otoczeniu zbierała dość sporo negatywnych opinii. Początkowo też wliczałam się w poczet hejterów dzieła Prusa, ale to się zmieniło i do teraz bardzo cenię tą powieść.




Dziewczyna z pociągu Pauli Hawkins. Nie czytałam tej powieści i nie zamierzam na chwilę obecną zmieniać tego, ponieważ zbiera dość sporo złych recenzji. Nie lubię również sięgać po powieści tak głośno polecane w mediach oraz przez innych poczytnych autorów jak między innymi Stephen King, który poleca tą książkę. Mam wrażenie, że jego rekomendacje są nawet na największych gniotach. Kategorycznie odmawiam.




Jak wiemy, ksiazki u nas w Polsce z reguł są drogie i tego stanu rzeczy nie zmienimy. Ale jakbym miała wskazać najdroższą książkę w mojej biblioteczce to byłaby to Diuna Franka Herberta. Jest to powieść przepięknie wydana, w twardej oprawie z obwolutą i miękką w dotyku, złotą okładką. Prawdziwa gratka dla każdej okładkowej sroki.




Pani Wiesi z książki Pracownia dobrych myśli zdarzało się być rozdrażnioną i nieco spiętą w niektórych sytuacjach. Ale mimo wszystko wciąż była pełną humoru staruszką częstującą swoich sąsiadów nalewką z malin.


I to były wszystkie pytania z tego TAGu. Nominuję każdego do jego wykonania i z chęcią zobaczę Wasze odpowiedzi na pytania. Linki do postów możecie podać mi w komentarzach, z chęcią zajrzę na Wasze blogi. 
A tymczasem wracam do kawy i ,,Kochanych kłopotów''

Miłego, zaczytanego dnia!

Wasza Adaline